Kiedy w południe do zamku przybyła jakaś nowa osoba nie byłam nią zbytnio zainteresowana. Było mi to obojętne wręcz, dziś miałam udać się na przejażdżkę konną. Z tego powodu ubrałam dość skromną czarną suknie z koronką. Tak przygotowana ruszyłam do stajni. Spotkałam tam tego samego chłopca stajennego co wczoraj z różnicą taką że na policzku odbite miał końskie kopyto.
-Mówiłam ci chłopaku, nie dotykaj mojego ogiera! Ile masz lat? 14 -15 ? Mógł cię zabić.
-Wiem wasza miłość ale kazano mi go przygotować...
-To trzeba było tego nie robić.
Zdenerwowana wzięłam ogiera na przejażdżkę. O dziwo tylko mi daje się dotykać. Od zawsze Hunter miał swój charakterek, był bardzo agresywny i niebezpieczny. Atakował innych i lepiej było do niego nie podchodzić. Kiedy byliśmy już w lesie krzaki robiły się coraz gęstsze. Hunter szybko przeczesywał krzaki nie zatrzymując się nawet na chwilkę. Nagle usłyszałam krzyk jakiejś kobiety.
-Kto jest w krzakach?! Pokarz sie!
Była to dziewczyna o jasnych włosach, w ręce trzymała łuk i celowała nim prosto we mnie.
-Kim jesteś? I co robisz na terenie księcia Ryana?
-Nazywam się Elizabeth Yorck von Wartenburg następczyni tronu Niemiec jeśli chcesz wiedzieć, a obecnie mieszkam na tych terenach. A co ty robisz tutaj?! Nie wyglądasz na wysoko urodzoną.
-Jestem Księżna Jessica...
Dziewczyna nie dokończyła zdania gdy Hunter zaczął wierzgać i parskać na konia dziewczyny.
-Coś nie tak z twoim koniem?
-Nie -odparłam szorstko- taki już jest.
Dziewczyna zeskoczyła ze swojego konia i ruszyła w stronę mojego ogiera. Ten jak z automatu zaczął parskać, rżeć , wierzgać i walić kopytami o ziemię. Dziewczyna cofnęła się troszkę.
-Nie radzę, wiele osób już się bawiło w trenera koni ale nie jeden nie przeżył spotkania z tym ogierem.
<Jessica?>
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Od Jessicy
Muszę przyznać, że tym razem przesadziłam. Rozumiałam dlaczego ojciec wysłał mnie do Walii... Zresztą czasu się nie cofnie i życia nie odda. Westchnęłam, wyjechaliśmy właśnie z lasu. Spojrzałam na zamek, już w myślach widziałam te stada pustych księżniczek i krnąbrnych książąt. Poprawiłam kaptur i popędziłam Isleen. Jechałam tuż obok rycerza który mnie eskortował.
-Księżniczko... - Zaczął niepewnie woźnica.
-Sam sobie jedź w tej skrzynce. Ja nawet nie zamierzam tam wchodzić. - Powiedziałam pewnie. Nienawidziłam jeździć karocą, nikt mnie tam nie wsadzi chyba, że siłą. Lecz kto podniesie na mnie rękę ten ją straci. Za pomocą mojego ostrza lub ludzi ojca.
Późnym popołudniem dojechaliśmy do fortecy. Wpuszczono nas bez żadnych przeszkód, zeskoczyłam z konia. Razem ze mną przyjechało trzech rycerzy i dwóch woźniczych. Rozejrzałam się po dziedzińcu na którym kręcili się ciekawscy ludzie. Zatrzymałam wzrok na ogromnych drewnianych drzwiach. Po chwili otworzyły się, ze środka wyszedł wysoki mężczyzna w towarzystwie niskiej młodej kobiety. Podszedł do powozu i otworzył drzwi, ku jego zdziwieniu nie było nikogo w środku.
-Gdzie jest? - Warknął na woźnicę.
-Nie rozumie co do niego mówisz. - Podeszłam do księcia, stał on do mnie tyłem. - A osoba która powinna siedzieć w karocy, stoi teraz za Tobą. - Odwrócił się szybko. Przyjrzał mi się uważnie. Miałam na sobie ciemne spodnie, białą koszulę oraz płaszcz z kapturem.
-Książę Ryan Carol Lee, obecny władca tronu Walii. - Uroczyście mi się przedstawił. "Zaczyna się." pomyślałam.
-Księżniczka Nora Ida Joyce. Następczyni tronu Anglii. - Złożyłam mu uroczysty ukłon na powitanie. Musiało wyglądać to komicznie. Dziewczyna ubrana w byle co wie jak poprawnie się przywitać.
-Odprowadzić konie. - Zarządził. - Zapraszam do środka.
-Dziękuję lecz muszę jeszcze pilnie udać się do stajennego. - Uśmiechnęłam się i ruszyłam do mojej klaczy. Jakiś chłopak trzymał wodzę Isleen.
-Pani. - Powita mnie.
-Tak, tak. - Przewróciłam oczami. - Musisz na nią uważać, jeśli jej coś się stanie nie gwarantuje, że dożyjesz jutra. Tak poza tym nie radzę Ci jej dosiadać czy coś. Mało przyjemny jest upadek z takiej wysokości. Później sprawdzę co się z nią dzieje. - Poklepałam konia po szyi, ta zarżała i uderzyła kopytem o kamienie. Przyspieszyłam kroku i dołączyłam do Ryan'a na schodach przed budynkiem. Weszliśmy do środka, majordomus zaprowadził mnie do mojej komnaty. Wzięłam z niej swój łuk oraz nóż. Wyszłam i zaczęłam się kręcić po zamku, po czym udałam się do swojej klaczy. Chłopak podskoczył na mój widok. Ruszyłam pewnie korytarzem wzdłuż boksów. Stajenny szedł tuż za mną. Po chwili oboje byliśmy już przy mojej Isleen.
-Za dobrą robotę. - Rzuciłam chłopakowi kawałek chleba. Jego czy zrobiły się ogromne.
-Dziękuję Ci Pani. - Ukłonił się jak typowy chłop.
-Osiodłaj ją. - Poleciłam. Nawet nie zdążyłam zauważyć kiedy koń był gotowy do jazdy. Muszę przyznać, że szybki i zwinny młodzieniec z niego.
Wskoczyłam w siodło i ruszyłam przed siebie, wyjechałyśmy z terenu fortecy i ruszyłyśmy w las. Mimo długiej i ciężkiej drogi klacz była jeszcze na siłach. Nagle Isleen stanęła i położyła uszy po sobie.
-Co się dzieje? - Klacz intensywnie wpatrywała się w gęste krzaki, ryła kopytem ziemię coraz tylko przestępowała z nogi na nogę. -Kto tam jest? - Krzyknęłam i zaczęłam celować z łuku przed siebie.
Ktoś?
-Księżniczko... - Zaczął niepewnie woźnica.
-Sam sobie jedź w tej skrzynce. Ja nawet nie zamierzam tam wchodzić. - Powiedziałam pewnie. Nienawidziłam jeździć karocą, nikt mnie tam nie wsadzi chyba, że siłą. Lecz kto podniesie na mnie rękę ten ją straci. Za pomocą mojego ostrza lub ludzi ojca.
Późnym popołudniem dojechaliśmy do fortecy. Wpuszczono nas bez żadnych przeszkód, zeskoczyłam z konia. Razem ze mną przyjechało trzech rycerzy i dwóch woźniczych. Rozejrzałam się po dziedzińcu na którym kręcili się ciekawscy ludzie. Zatrzymałam wzrok na ogromnych drewnianych drzwiach. Po chwili otworzyły się, ze środka wyszedł wysoki mężczyzna w towarzystwie niskiej młodej kobiety. Podszedł do powozu i otworzył drzwi, ku jego zdziwieniu nie było nikogo w środku.
-Gdzie jest? - Warknął na woźnicę.
-Nie rozumie co do niego mówisz. - Podeszłam do księcia, stał on do mnie tyłem. - A osoba która powinna siedzieć w karocy, stoi teraz za Tobą. - Odwrócił się szybko. Przyjrzał mi się uważnie. Miałam na sobie ciemne spodnie, białą koszulę oraz płaszcz z kapturem.
-Książę Ryan Carol Lee, obecny władca tronu Walii. - Uroczyście mi się przedstawił. "Zaczyna się." pomyślałam.
-Księżniczka Nora Ida Joyce. Następczyni tronu Anglii. - Złożyłam mu uroczysty ukłon na powitanie. Musiało wyglądać to komicznie. Dziewczyna ubrana w byle co wie jak poprawnie się przywitać.
-Odprowadzić konie. - Zarządził. - Zapraszam do środka.
-Dziękuję lecz muszę jeszcze pilnie udać się do stajennego. - Uśmiechnęłam się i ruszyłam do mojej klaczy. Jakiś chłopak trzymał wodzę Isleen.
-Pani. - Powita mnie.
-Tak, tak. - Przewróciłam oczami. - Musisz na nią uważać, jeśli jej coś się stanie nie gwarantuje, że dożyjesz jutra. Tak poza tym nie radzę Ci jej dosiadać czy coś. Mało przyjemny jest upadek z takiej wysokości. Później sprawdzę co się z nią dzieje. - Poklepałam konia po szyi, ta zarżała i uderzyła kopytem o kamienie. Przyspieszyłam kroku i dołączyłam do Ryan'a na schodach przed budynkiem. Weszliśmy do środka, majordomus zaprowadził mnie do mojej komnaty. Wzięłam z niej swój łuk oraz nóż. Wyszłam i zaczęłam się kręcić po zamku, po czym udałam się do swojej klaczy. Chłopak podskoczył na mój widok. Ruszyłam pewnie korytarzem wzdłuż boksów. Stajenny szedł tuż za mną. Po chwili oboje byliśmy już przy mojej Isleen.
-Za dobrą robotę. - Rzuciłam chłopakowi kawałek chleba. Jego czy zrobiły się ogromne.
-Dziękuję Ci Pani. - Ukłonił się jak typowy chłop.
-Osiodłaj ją. - Poleciłam. Nawet nie zdążyłam zauważyć kiedy koń był gotowy do jazdy. Muszę przyznać, że szybki i zwinny młodzieniec z niego.
Wskoczyłam w siodło i ruszyłam przed siebie, wyjechałyśmy z terenu fortecy i ruszyłyśmy w las. Mimo długiej i ciężkiej drogi klacz była jeszcze na siłach. Nagle Isleen stanęła i położyła uszy po sobie.
-Co się dzieje? - Klacz intensywnie wpatrywała się w gęste krzaki, ryła kopytem ziemię coraz tylko przestępowała z nogi na nogę. -Kto tam jest? - Krzyknęłam i zaczęłam celować z łuku przed siebie.
Ktoś?
Od Ryan do Elizabeth
Kobieta wyglądała zjawiskowo. Kolor sukni podkreślał jej niebywały wyraz twarzy, a sam kształt doskonale współgrał z jej ciałem.
Chodziliśmy kilka minut dookoła zamku. Ja opisywałem poszczególne elementy naszego otoczenia, by przybliżyć je nieco księżniczce Eliabeth. Później przyszedł czas na zamek. Poczęliśmy od dziedzińca, skończyliśmy na sali balowej.
-Jeżeli księżna sobie życzy, mogę pokazać lochy, aczkolwiek uprzedzam, iż nie jest to zbyt przyjemne miejsce.
Nie miałem pojęcia czy księżniczka zechciałaby zobaczyć ten element zamku. Panował tam chłód, a woń śmierci drażniła nos niczym wdychanie odoru końskiego łajna.
-Hmm... -zamyśliła się.
-Być może będzie Pani musiała kiedyś tam kogoś wpędzić..
Nie leżało mi mówić do niej Eli. Szanowałem i szanować będę kobiety (bo muszę) i będę (jak na razie) zwracał się do nich z szacunkiem.
-Miejmy nadzieję, że uniknę takich sytuacji...
<Brakus Wenus Totalus Maximus, El i so sorry xD>
Chodziliśmy kilka minut dookoła zamku. Ja opisywałem poszczególne elementy naszego otoczenia, by przybliżyć je nieco księżniczce Eliabeth. Później przyszedł czas na zamek. Poczęliśmy od dziedzińca, skończyliśmy na sali balowej.
-Jeżeli księżna sobie życzy, mogę pokazać lochy, aczkolwiek uprzedzam, iż nie jest to zbyt przyjemne miejsce.
Nie miałem pojęcia czy księżniczka zechciałaby zobaczyć ten element zamku. Panował tam chłód, a woń śmierci drażniła nos niczym wdychanie odoru końskiego łajna.
-Hmm... -zamyśliła się.
-Być może będzie Pani musiała kiedyś tam kogoś wpędzić..
Nie leżało mi mówić do niej Eli. Szanowałem i szanować będę kobiety (bo muszę) i będę (jak na razie) zwracał się do nich z szacunkiem.
-Miejmy nadzieję, że uniknę takich sytuacji...
<Brakus Wenus Totalus Maximus, El i so sorry xD>
Od Elizabeth do Ryana
Widać było, że chłopak nie świecił dobrymi manierami. Uśmiechał się sztywno i widać było, że udawał. Jak zresztą wszyscy. Hunter w drodze do stajni wierzgał i próbował uciec. W końcu stanął dęba nie nie chciał się poruszyć. Ryan spojrzał na mnie zaniepokojony.
-Wolałabym sama zająć się ogierem, mości panie.
Chłopak skinął głową a ja podeszłam do przestraszonego stajennego. Hunter poszedł za mną posłusznie i bez kolejnych wybryków. Nie powinnam chodzić po stajni w takim stroju ale nie miałam wyjścia Hunter mogłby nawet zabić chłopaka miał może tylko 15 lat a do tego był chudy i wątły. Wróciłam do Ryana i poszliśmy w stronę ogrodu. Był piękny, wszędzie rosły róże i chabry. Rozmowa z Ryanem nie kleiła sie więc nie chciałam jej ciągnąć. Uśmiechałam się tylko od czasu do czasu do chłopaka a ten odwzajemniał uśmiech. Dotarliśmy w końcu do centrum ogrodu i usiadłam na ławie, chłopak usiadł bardzo blisko mnie.
-Piękny ogród.
-Dziękuję Księżniczko Eliza...
-Mów mi Eli, mam zbyt długie imię i nazwisko. Ale tylko gdy nie ma przy nas towarzystwa.
-A więc dobrze panno Eli.
-Za pozwoleniem udam się do komnaty i przebiorę.
-Tak, tylko przyjże tu księżniczko, chcę ci pokazać resztę tego przybytku.
Skinęłam głową i ruszyłam do mej komnaty.
***
Ubrana w białą, suknię bez ramion i z gorsetem. Zawsze ją lubiłam, podkreślała moją figurę. Świeżo ubrana i uczesana ruszyłam do Ryana.
Ryan?
-Wolałabym sama zająć się ogierem, mości panie.
Chłopak skinął głową a ja podeszłam do przestraszonego stajennego. Hunter poszedł za mną posłusznie i bez kolejnych wybryków. Nie powinnam chodzić po stajni w takim stroju ale nie miałam wyjścia Hunter mogłby nawet zabić chłopaka miał może tylko 15 lat a do tego był chudy i wątły. Wróciłam do Ryana i poszliśmy w stronę ogrodu. Był piękny, wszędzie rosły róże i chabry. Rozmowa z Ryanem nie kleiła sie więc nie chciałam jej ciągnąć. Uśmiechałam się tylko od czasu do czasu do chłopaka a ten odwzajemniał uśmiech. Dotarliśmy w końcu do centrum ogrodu i usiadłam na ławie, chłopak usiadł bardzo blisko mnie.
-Piękny ogród.
-Dziękuję Księżniczko Eliza...
-Mów mi Eli, mam zbyt długie imię i nazwisko. Ale tylko gdy nie ma przy nas towarzystwa.
-A więc dobrze panno Eli.
-Za pozwoleniem udam się do komnaty i przebiorę.
-Tak, tylko przyjże tu księżniczko, chcę ci pokazać resztę tego przybytku.
Skinęłam głową i ruszyłam do mej komnaty.
***
Ubrana w białą, suknię bez ramion i z gorsetem. Zawsze ją lubiłam, podkreślała moją figurę. Świeżo ubrana i uczesana ruszyłam do Ryana.
Ryan?
Od Ryana do Elizabeth
Po wejściu schodami stanęliśmy przed wielkimi wrotami naszego zamku. Chciałem szarpnąć za klamkę, ale z otwarciem drzwi wyprzedził mnie jeden ze strażników. Otwarły się one z głośnym piskiem nienaoliwienia. Zawołałem jedną z dwórek. Danielle posłusznie przybiegła rzucając szmatę, którą właśnie trzymała w ręku. Przejęła ona ciężkie bagaże od służących panny Victorii i nie pytając o nic ruszyła w stronę jednej z wolnych komnat.
-Pokażę księżniczce wolną komnatę. Myślę, że panience się spodoba. -Uśmiechnąłem się mówiąc to.
Ruszyliśmy przed siebie. Wkrótce byliśmy w komnacie numer 216. Panna Victoria weszła uradowana do pokoju i zachwyciła się jego pięknem.
-Rozumiem, że się podoba? -po raz kolejny sztucznie się uśmiechnąłem. Tak z powodu dobrych manier...
-Ależ oczywiście! Jaka ona duża, wielkie łoże, cudowny widok za oknem!
-Mhm... Racja.
Księżniczka westchnęła kładąc się na swoim nowym łożu.
-Wygodne...
-Fakt. -przyznałem. -Wie księżniczka.... może warto odpiąć księżniczki rumaka od karocy i zaprowadzić go do stajni?
-Huntera?
-O ile tak się nazywa, to tak.
-Ależ oczywiście, już idę.
Wyszliśmy oboje z pokoju. Kobieta dalej była zachwycona jego pięknem. Wyszliśmy z zamku. Podszedłem do ogiera uwiązanego przy wozie. Zająłem się nim. Zdjąłem z niego przepocony dyszel, wyjąłem z jego pyska wędzidło z resztą ogłowia. Odpiąłem lejce i popchnąłem konia zmuszając ją do wejścia do stajni.
-Jeden sobie poradzi? -spytałem woźnicy.
-Pewno! Niechta ten diabeł w pierony idzie, nie trza mi tu go!
Zrozumiałem, że woźnica niezbyt polubił rumaka księżniczki.
-Hunter'em zajmą się stajenni. Panienkę oprowadzę po najbliższych terenach, może być? -po raz kolejny sztucznie się uśmiechnąłem .
<Księżniczko? ^^>
-Pokażę księżniczce wolną komnatę. Myślę, że panience się spodoba. -Uśmiechnąłem się mówiąc to.
Ruszyliśmy przed siebie. Wkrótce byliśmy w komnacie numer 216. Panna Victoria weszła uradowana do pokoju i zachwyciła się jego pięknem.
-Rozumiem, że się podoba? -po raz kolejny sztucznie się uśmiechnąłem. Tak z powodu dobrych manier...
-Ależ oczywiście! Jaka ona duża, wielkie łoże, cudowny widok za oknem!
-Mhm... Racja.
Księżniczka westchnęła kładąc się na swoim nowym łożu.
-Wygodne...
-Fakt. -przyznałem. -Wie księżniczka.... może warto odpiąć księżniczki rumaka od karocy i zaprowadzić go do stajni?
-Huntera?
-O ile tak się nazywa, to tak.
-Ależ oczywiście, już idę.
Wyszliśmy oboje z pokoju. Kobieta dalej była zachwycona jego pięknem. Wyszliśmy z zamku. Podszedłem do ogiera uwiązanego przy wozie. Zająłem się nim. Zdjąłem z niego przepocony dyszel, wyjąłem z jego pyska wędzidło z resztą ogłowia. Odpiąłem lejce i popchnąłem konia zmuszając ją do wejścia do stajni.
-Jeden sobie poradzi? -spytałem woźnicy.
-Pewno! Niechta ten diabeł w pierony idzie, nie trza mi tu go!
Zrozumiałem, że woźnica niezbyt polubił rumaka księżniczki.
-Hunter'em zajmą się stajenni. Panienkę oprowadzę po najbliższych terenach, może być? -po raz kolejny sztucznie się uśmiechnąłem .
<Księżniczko? ^^>
Od Elizabeth do Ryana
Ojciec kazał mi wyjechać z Niemiec, nie wiedziałam dlaczego. Spokojnie powiedział mi, że muszę wyjechać na jakiś czas. Tak po prostu, spakowano mnie i kazano wyjechać. Podróż trwała już 20 dni i zaczęła mnie męczyć. Na noc zatrzymywaliśmy się w gospodach a w dzień odrabialiśmy drogę. Zostało jednak tylko kilka godzin drogi. Siedzenie na poduszkach przed prawie miesiąc było męczące. Nagle otworzono drzwi i usłyszałam głos furmana:
-Panno, Victorio jesteśmy na miejscu.
Mężczyzna podał mi rękę i wysiadłam elegancko z karocy. Widok na zamek był piękny, woda otaczającą zamek lśniła w blasku słońca. Ruszyłam do zamku, za mną szli służący z moimi rzeczami. Na pałacowym ganku stał książę. Szłam powoli, wchodząc po schodach uśmiechnęłam się do niego delikatnie. Chłopak pocałował mnie w rękę na powitanie a ja przytaknęłam.
-Witaj w zamku...Ekm...yhh...
-Elizabeth Yorck von Wartenburg.
-Witaj, nazywam się Ryan Carol Lee.
Ruszyliśmy w stronę wejścia do pałacu.
Ryan?
-Panno, Victorio jesteśmy na miejscu.
Mężczyzna podał mi rękę i wysiadłam elegancko z karocy. Widok na zamek był piękny, woda otaczającą zamek lśniła w blasku słońca. Ruszyłam do zamku, za mną szli służący z moimi rzeczami. Na pałacowym ganku stał książę. Szłam powoli, wchodząc po schodach uśmiechnęłam się do niego delikatnie. Chłopak pocałował mnie w rękę na powitanie a ja przytaknęłam.
-Witaj w zamku...Ekm...yhh...
-Elizabeth Yorck von Wartenburg.
-Witaj, nazywam się Ryan Carol Lee.
Ruszyliśmy w stronę wejścia do pałacu.
Ryan?
Od Dylan'a do Ryan'a
-A powiem ci, że całkiem całkiem... -mruknąłem zadowolony z tego, że po raz pierwszy byłem ''lepszy'' od Ryana. -Ciągła biba, procenty...
-I panienki!
-No a jak! -zaśmiałem się.
-Powiem ci, że we Francji to niezłe tyłki chodziły po ulicach.
-Trzeba było brać!
Znów się zaśmialiśmy. Dobrze wiedziałem, że Ryan to podrywacz i nie przepuściłby takiej okazji.
-A wyrwałeś jakąś? -spytałem w końcu zaciekawiony.
-Niee... Skąd!
Zaskoczyła mnie ta odpowiedź. Ryan nikogo nie poderwał?!
-To chyba warto zapolować... -uśmiechnąłem się i zacząłem ruszać brwiami. Szturchnąłem go łokciem w bok.
-Wiesz... zapolować to ja mogę. Ale na zwierzynę. Co ty na to?
-Jak na lato!
Przybiliśmy piątkę i ruszyliśmy po broń i nasze rumaki.
<Panie szanowny Ryanie Carolu Lee? ;D>
-I panienki!
-No a jak! -zaśmiałem się.
-Powiem ci, że we Francji to niezłe tyłki chodziły po ulicach.
-Trzeba było brać!
Znów się zaśmialiśmy. Dobrze wiedziałem, że Ryan to podrywacz i nie przepuściłby takiej okazji.
-A wyrwałeś jakąś? -spytałem w końcu zaciekawiony.
-Niee... Skąd!
Zaskoczyła mnie ta odpowiedź. Ryan nikogo nie poderwał?!
-To chyba warto zapolować... -uśmiechnąłem się i zacząłem ruszać brwiami. Szturchnąłem go łokciem w bok.
-Wiesz... zapolować to ja mogę. Ale na zwierzynę. Co ty na to?
-Jak na lato!
Przybiliśmy piątkę i ruszyliśmy po broń i nasze rumaki.
<Panie szanowny Ryanie Carolu Lee? ;D>
Od Ryan'a do Dylana
Dylan to mój najlepszy przyjaciel. Znamy się praktycznie od kołyski. Zawsze był dla mnie wsparciem i pomocą, był, jest i będzie godzien mojego zaufania. Teraz, gdy po latach jego nieobecności spotykamy się, nie mogę pohamować mojej radości. Chcę wręcz krzyczeć z podekscytowania.
Po chwili rozmowy zapytał mnie:
-A jak tam było we Francji?
-Daj spokój... -powiedziałem pełen złości i niechęci do tego państwa.
-Aż tak źle?!
-Żebyś wiedział... Ciągłe zasady, ograniczenie wszelkich praw, czułem się tam jak na łańcuchu. Teraz, kiedy jestem na tronie władcy... ah! To jest dopiero życie!
-Zazdroszczę ci. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym rządzić jakimś krajem. Ba! Nawet miastem!
-Nie przesadzaj. Obiecuję ci, że jak umrę to tron będzie twój!
Obydwaj popadliśmy w śmiech. Jak za starych, dobrych lat...
-A ty? Jak ci mijał czas w Irlandii?
<Dyl?>
Po chwili rozmowy zapytał mnie:
-A jak tam było we Francji?
-Daj spokój... -powiedziałem pełen złości i niechęci do tego państwa.
-Aż tak źle?!
-Żebyś wiedział... Ciągłe zasady, ograniczenie wszelkich praw, czułem się tam jak na łańcuchu. Teraz, kiedy jestem na tronie władcy... ah! To jest dopiero życie!
-Zazdroszczę ci. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym rządzić jakimś krajem. Ba! Nawet miastem!
-Nie przesadzaj. Obiecuję ci, że jak umrę to tron będzie twój!
Obydwaj popadliśmy w śmiech. Jak za starych, dobrych lat...
-A ty? Jak ci mijał czas w Irlandii?
<Dyl?>
Od Dylana do Ryana
Pociągnąłem do siebie wodze. Raven zarżał głośno w dźwięk niezadowolenia z bólu, który przyprawiało mu wędzidło.
-Spokojnie! -uciszyłem ogiera i rozejrzałem się dookoła.
To musiało być tutaj. Piękny zamek, okolica. To z pewnością miejsce, o którym pisał Ryan.
Wyciągnąłem szybko z kieszeni spodni zniszczoną kartkę. Spojrzałem na kształtne pismo Ryana i odczytałem jego treść. Wszystko się zgadzało. Położenie, wygląd. Tak! Jestem na miejscu!
Ponownie popędziłem Raven w stronę zamku, ten znów zarżał i ruszył z kopyta. Pozostawiliśmy po sobie jedynie wielką chmurę piachu.
Pędziliśmy ile sił. Zatrzymaliśmy się dopiero przed samym wejściem. Uwiązałem konia na krótkiej wodzy po czym wbiegłem po schodach, otworzyłem potężne wrota i wszedłem do zamku. Tam czekał już na mnie Ryan. Uśmiechnąłem się, skinąłem głową i podałem mu rękę.
-Witaj brachu, kopę lat! -powiedział ściskając mi dłoń.
-A no kopę, kopę. -przyznałem.
-Opowiadaj! Jak tam było!
-Poczekaj, może pierw pokażesz mi komnatę, rozładuję się, konia uwolnię spod wędzidła...
-Masz rację, chodź po bagaż.
Ryan gwizdnął. Zaraz obok nas pojawiła się niska kobieta o smutnym wyrazie twarzy. Najwidoczniej była to pokojówka.
Podeszliśmy do Raven'a. Ten położył po sobie uszy i nie dał dotknąć się kobicie, która za mną przyszła. Sam zdjąłem przypięte do siodła dwie skórzane torby, podałem je pokojówce i ruszyłem za Ryanem, który miał pokazać mi pokój.
Po krótkiej chwili zachwycony pięknem komnaty zacząłem się rozpakowywać i gaworzyć z Ryanem.
<Ryanku? ^^>
-Spokojnie! -uciszyłem ogiera i rozejrzałem się dookoła.
To musiało być tutaj. Piękny zamek, okolica. To z pewnością miejsce, o którym pisał Ryan.
Wyciągnąłem szybko z kieszeni spodni zniszczoną kartkę. Spojrzałem na kształtne pismo Ryana i odczytałem jego treść. Wszystko się zgadzało. Położenie, wygląd. Tak! Jestem na miejscu!
Ponownie popędziłem Raven w stronę zamku, ten znów zarżał i ruszył z kopyta. Pozostawiliśmy po sobie jedynie wielką chmurę piachu.
Pędziliśmy ile sił. Zatrzymaliśmy się dopiero przed samym wejściem. Uwiązałem konia na krótkiej wodzy po czym wbiegłem po schodach, otworzyłem potężne wrota i wszedłem do zamku. Tam czekał już na mnie Ryan. Uśmiechnąłem się, skinąłem głową i podałem mu rękę.
-Witaj brachu, kopę lat! -powiedział ściskając mi dłoń.
-A no kopę, kopę. -przyznałem.
-Opowiadaj! Jak tam było!
-Poczekaj, może pierw pokażesz mi komnatę, rozładuję się, konia uwolnię spod wędzidła...
-Masz rację, chodź po bagaż.
Ryan gwizdnął. Zaraz obok nas pojawiła się niska kobieta o smutnym wyrazie twarzy. Najwidoczniej była to pokojówka.
Podeszliśmy do Raven'a. Ten położył po sobie uszy i nie dał dotknąć się kobicie, która za mną przyszła. Sam zdjąłem przypięte do siodła dwie skórzane torby, podałem je pokojówce i ruszyłem za Ryanem, który miał pokazać mi pokój.
Po krótkiej chwili zachwycony pięknem komnaty zacząłem się rozpakowywać i gaworzyć z Ryanem.
<Ryanku? ^^>
Książę Wysp Kanaryjskich

Imię: Dylan William
Nazwisko: Meandry
Pseudonim: Will
Wiek: 19 lat
Płeć: Mężczyzna
W Królestwie: Książę Wysp Kanaryjskich
Pochodzenie: Wyspa Fuerteventura
Aparycja: Dylan jest wysoki mężczyzna o pięknych,pociągających zielonych oczach. Tego czarne, gęste kręcone włosy idealnie pasują do jego ciemnej karnacji. Pomimo tego,że jest on chudy, posiada dobrze zbudowane ciało. Dba o mięśnie które wyćwiczył sobie na walce mieczem..
Charakter: Dylan to miły i zabawny chłopak. Zawsze pomocny szczególnie gdy ktoś potrzebuje jego rady czy po prostu rozmowy. Na wyspie był bardzo lubiany ze względu na to, że dużo pomaga biednym i potrzebującym. Nie łatwo zdobyć tego przyjaźń lecz kiedy już ci się uda jest wspaniałym przyjacielem. Na jego twarzy nie zawsze jednak widnieje uśmiech. Nie łatwo go zdenerwować ale jeśli ci się udało lepiej uważaj. Szanuje kobiety, dla nich jest delikatny i miły. Kiedyś wyjechał do Niemiec i zdobył tam wykształcenie oraz przyjaciółkę-Elizabeth. Umie świetnie walczyć wręcz jak i mieczem.
Zainteresowania: Daniel kocha pływać oraz jeździć konno. Umie wspaniale grać na harfie i tańczyć. Uwielbia także ćwiczyć walkę wręcz i mieczem.
Partner: Dwa lata temu kiedy Trystean wyjechał do Niemiec poznał tam piękną księżniczkę Victorie...Podarował jej suknię którą dziewczyna miała ubierać kiedy będzie o nim myśleć. Chłopak chciałby poznać swoją prawdziwą miłość a nie wziąć ślub z przymusu.
Wierzchowiec: Raven
Komnata: (klik)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: Oliveczka
niedziela, 30 sierpnia 2015
Księżniczka Włoch
Imię: Rosalie
Nazwisko: Van Danello
Pseudonim: Rose
Wiek: 19 lat
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Księżniczka Włoch
Pochodzenie: Włochy, Rzym.
Aparycja: Rosalie - filigranowa, niewysoka dziewczyna o długich, brązowych włosach często spotykana z pogodnym uśmiechem na twarzy. Czymś, na co warto zwrócić uwagę są jej oczy - niby wciąż radosne, zdają się nie skrywać nic poza lekką nieśmiałością. Uważny obserwator zauważy jednak, że oczy tej dziewczyny są prawie zawsze takie same - radosne lub poważne, czasem tylko smutne. Rose opanowała do perfekcji maskowanie uczuć, toteż z jej oczu nie można nic wyczytać. Poza wyżej wymienionymi uczuciami dominuje w nich także tajemnica oraz...no właśnie - co jeszcze? O tym lepiej przekonać się samemu.
Charakter: Hm...trudny temat. Trudny i długi, ale spróbujmy.
Dziewczyna ciężka do opisania. Zdaje się być idealną, wzorcową księżniczką i jest to poniekąd prawda. Królewskie wychowanie sprawiło, że potrafi się zachowywać w towarzystwie tych, którzy tego wymagają, choć nie jest tajemnicą, że nie przepada za sztywną, królewską etykietą to umie się dopasować.
Jest znakomitą aktorką. Doskonale potrafi maskować emocje, czy też zamieniać je na inne.
Dziewczyna cierpliwa, trudna do ruszenia a przynajmniej na zewnątrz. Umie trzymać nerwy na wodzy i bardzo rzadko daje się ponieść emocjom.
Jest inteligentna i bystra, ma zacięcie feministyczne i ostry temperament przez co przyjaciołom czasem ciężko się z nią dogadać.
Nie warto mieć w Rose wroga. Znacznie lepiej mieć ją za przyjaciółkę.
Wrażliwa, choć stara się to ukryć. Uwielbia spędzać czas w towarzystwie swojego rumaka i dzikiej przyrody. Ma rękę do zwierząt, które ceni znacznie bardziej niż ludzi.
Rosalie jest optymistką. Zawsze stara się znaleźć pozytywne strony każdej sytuacji, w jej towarzystwie ciężko być smutnym.
Choć wygląda na delikatną księżniczkę jest naprawdę silna - zarówno psychicznie jak i fizycznie. Mało co jest w stanie ją złamać.
Nie jest trudno złapać kontakt z tą dziewczyną, jednak zanim komuś zaufa minie wiele czasu. Jej zaufanie oraz szacunek ciężko zdobyć, za to bardzo łatwo stracić.
Powyższe cechy to pewnego rodzaju "szkic" jej osobowości. Ciężko ją opisać, gdyż - jak jest wspomniane niżej - jest to dziewczyna zmienna, specyficzna i ciężka w "obejściu".
Zainteresowania: To, co lubi Rosalie to zajęcia "kompletnie nie dla dam" jak określały służki, matka oraz ojciec. Rose nigdy nie bała się "pobrudzić rąk" i brać udziału w męskich zajęciach. Od najmłodszych lat uwielbia szermierkę, w której - choć zupełnie nie wygląda - nad wyraz dobrze sobie radzi. Łucznictwo to również coś, co należy do czynności chętnie przez nią wykonywanych, jednak nie chodzi tu o polowanie, a po prostu łucznictwo.
Poza tym jazda konna, spacery po lasach oraz szkicowanie. Uwielbia przebywać sama w towarzystwie szkicownika, swojego wierzchowca oraz dzikiej przyrody. Szczególnie kocha lasy i jeziora - właśnie w ich pobliżu można znaleźć Rosalie, gdy musi coś przemyśleć, czy też po prostu chce być sama.
Partner: Rosalie nigdy nie szukała miłości. Do niedawna była zaręczona z mężczyzną, którego znała tylko z imienia, więc nigdy nie nastawiała się na zakochanie w kimkolwiek innym dla dobra kraju. Do tej pory bardzo długo nie pozwala się zakochać samej sobie, a na wszelkie typy "zalotów" jest całkowicie odporna.
Szuka przede wszystkim przyjaźni, choć jest chłopak, którego kocha - mimo, iż sama jeszcze o tym nie wie.
Wierzchowiec: Arsen I Reggedor
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: KamilaQ
Księżniczka Anglii
Imię: Stephanie
Nazwisko: Ashelirre (czyt. Aszelire)
Pseudonim: Steph
Wiek: 18 lat
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Księżniczka Anglii
Pochodzenie: Anglia, Londyn.
Aparycja: Długie do pasa, cieniowane brązowe włosy często zakrywają błękitne, duże oczy. Gęste rzęsy dodają jej uroku. Delikatną oliwkową cerę rozjaśnia lekki prawie niewidoczny uśmiech, który często widnieje na twarzy dziewczyny. Jest bardzo szczupłą kobietą (NIE anorektyczką). Dość często pojawiają się na jej twarzy przeurocze rumieńce, co zdradza jej uczucia.
Charakter: Tajemnicza. Nie lubi o sobie opowiadać. Jest zarówno spokojna jak i szalona, trudno określić jaką postacią jest. Bardzo odważna i pewna siebie. Zawsze stawia na swoim, gdy bardzo hej na tym zależy. Małomówna. Rzadko ma tematy do rozmowy. Nigdy nie zdarza się, że powie więcej niż tego chciała. Zawsze dotrzymuje obietnic i nigdy nie zdradza sekretów. Jest taką jakby skarbonką do której można napychać sekretów, a ona nikomu ich nie zdradzi... jest bardzo mądra jak i tolerancyjna. Nie lubi ludzi, którzy myślą tylko o sobie. Sama do nich nie należy.
Zainteresowania:
- gra na fortepianie
- strzelanie z kuszy
- jazda konno
- taniec
- gra na fortepianie
- strzelanie z kuszy
- jazda konno
- taniec
Partner: Może to śmieszne, ale chciałaby mieć kogoś komu ona może powierzyć swoje tajemnice, a on ich nikomu nie zdradzi. Jeżeli więc to jest niejasne to powiem wprost- "Tak szuka". Uważa, że każda osoba powinna mieć swoją drugą połowę, tylko nie każdy do tego dorasta...
Wierzchowiec: Mafia
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: Oliveczk
Księżniczka Irlandii, następczyni tronu

Imię: Angelica
Nazwisko: Accardi
Pseudonim: Angel
Wiek: 19 lat
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Księżniczka Irlandii, następczyni tronu
Pochodzenie: Irlandia, Dublin.
Aparycja: Dosyć wysoka (ma 170cm), szczupła dziewczyna. Jest brunetką o długich, sięgających do pasa włosach. Brązowe, przechodzące niemalże w czerń oczy dodają jej uroku. Czasami na jej twarzy można dostrzec delikatny, ledwo zauważalny uśmiech. Pasjonuje się łucznictwem i jazdą konną, co w połączeniu dla niej jest po prostu rajem.
Charakter: Angelica to spokojna i opanowana dziewczyna. Na co dzień jest raczej poważna. Jednak wbrew pozorom zdarza jej się czasem zaszaleć. Niekiedy ma takie dni, kiedy to może robić co tylko chce. Nie są to jakieś wygórowane zachcianki rozpieszczonego bachora. Po prostu nie ma jej przez większość dnia. Jest uparta jak osioł. Jeśli coś sobie ubzdura to nie ma zmiłuj. Potrafi zachować zimną krew nawet w najgorszej sytuacji. Szybko analizuje swoje położenie i odnajduje odpowiednie z niej wyjście. Dąży do celu za wszelką cenę, co świadczy o jej wytrwałości. Nie boi się podjąć ryzyka. Nadzwyczaj mądra, bystra i przebiegła. Można jej śmiało zaufać. Jeśli zajdzie taka potrzeba potrafi kłamać jak z nut. Jednak dla przyjaciół zmienia się nie do poznania. Staje się miła, wesoła i może odrobinę szalona. Nie myśl sobie że nie potrafi się obronić. Jej cierpliwość ma swoje granice. Gdy ktoś już ją przekroczy po prostu wybucha. Doskonale posługuje się sarkazmem i ironią. Gdy chce potrafi byś wredna, podła i agresywna. Jednak stara się nie wybuchać bez potrzeby.
Zainteresowania: Łucznictwo, jazda konna, malowanie. Gra też dobrze na harfie. Czasami nawet zdarza jej się coś zanucić lub zaśpiewać.
Partner: Szuka kogoś godnego jej osoby.
Wierzchowiec: Magnus
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: KamilaQ
Księżniczka z rodu Yorck von Wartenburg

Imię: Elizabeth
Nazwisko: Yorck von Wartenburg
Pseudonim: Eliza, Eli
Wiek: 19 lat
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Księżniczka z rodu Yorck von Wartenburg
Pochodzenie: Wartenbueg, Niemcy
Aparycja: Elizabeth to wysoka, smukła dziewczyna o dużym biuście, długich czarnych włosach, brązowych oczach i niebywale pociągającym uśmiechu. Ma dość jasną karnację, na jej ciele znajdzie się kilka niewidocznych piegów. Nie jest umięśniona, ani wysportowana. Nie jest też żywą, chodzącą anoreksją.
Charakter: Pod postacią tej jakże kobiecej, pociągającej osoby kryje się niezwykła dusza. W Eli siedzi zarazem diabeł i anioł. Nie sposób odkryć tajników jej umysłu i zachowań nie znając jej dogłębnie. Jest nieprzewidywalna, spontaniczna i czasem niezwykle wredna, chamska i arogancka wobec innych. Uwielbia adrenalinę i dobrą zabawę. Nie stroni od alkoholu. Kocha różnorakie wyzwania. Czasami potrafi się zachować... właściwie z reguły to spokojna z niej osóbka, choć nie rzadko lubiąca ostro zgrzeszyć...
Zainteresowania: Przede wszystkim natura. Eli potrafi godzinami przesiadywać na łące między wszelaką florą czy też fauną wsłuchując się w naturalne dźwięki. Szczególnie lubi odgłos spokojnego potoku, który niezdarnie obija się o gładkie kamienie.
Partner: Ciężka sprawa... Czy Eliza zdołałaby przywiązać się do jednego mężczyzny...? Kiedyś pewien mężczyzna podarował jej piękną suknie, ale czy to jest ta prawdziwa miłość ?...
Wierzchowiec: Hunter
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: Oliveczka
Księżniczka Hiszpanii, następczyni tronu
Imię: Caroline Raven
Nazwisko: Knightly
Pseudonim: Tylko i wyłącznie Caro lub Rev, aczkolwiek zdarzało się nielicznym na nią mówić inaczej, jednak nie radzę wymyślać.
Wiek: 18 lat
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Księżniczka i prawowita następczyni tronu Hiszpanii(z powodu zaginięcia brata)
Pochodzenie: Hiszpania, Sevilla(miejsce urodzenia), Madryt(królestwo i reszta życia aż do teraz)
Aparycja: Caro to wysportowana i zwinna kobieta. Jej sylwetka jest wręcz idealna; w kształcie tzw. klepsydry. Dziewczyna jest szczupła i wysoka, posiada długie nogi, a jej jednym z charakterystycznych cech są delikatne, miękkie dłonie, jednak gdy trzymają one miecz są zabójcze. W dodatku kobieta posiada znamię wraz z dwoma bliznami na plecach, o których niechętnie mówi. Rev ma długie, szatynowe włosy, lekko falowane, a pod wpływem wody stają się bardziej kręcone. Posiada gładką, bladą cerę. Najciekawszą rzeczą jest brak jakiegokolwiek podobieństwa do swojej rodziny czy też rodowitej hiszpanki, pomimo czystości krwi. Jej oczy są duże, koloru jasnego brązu, wręcz beżu i zmieniają odcień pod wpływem kąta padania światła. Kształtne usta, nos… dziewczyna ideał?
Charakter: Cóż… Ogólnie rzecz biorąc ta dziewczyna to niezłe ziółko. Nie taka jak reszta ,,wrednych” panien, co kręcą się po królestwie. Zacięta, złośliwa i niezależna. Słowem samowystarczalna. Temperamentu jej na pewno nie brakuje, a codzienna dawka adrenaliny jeszcze bardziej ją nakręca. Zawsze pewna siebie, dumna i honorowa. Wszędzie i zawsze znajdzie sposobność do zaczepki, która zazwyczaj nie jest obiektywnie do ciebie nastawiona. Lubi krytykować i komentować- to nadzwyczajnej w świecie sprawa jej przyjemność. Niestety, pozycja którą zajmuje czasem nie pozwala na wybryki. Caroline jednak nigdy nie stosowała się do żadnych etykiet, regulaminów, zasad i tym podobne. Podoba jej się łamanie praw i niesłuchanie, w szczególności wtedy gdy widzi, że druga osoba dostaje cholery lub załamania nerwowego. Chodzi swoimi ścieżkami, które sobie zazwyczaj sama wyznacza. Kto jej wejdzie w drogę, pozbywa się go w oka mgnieniu. Nie powstrzymasz jej przed niczym jeśli coś postanowi. Uparta jak osioł, nie ruszy się z miejsca choćby jej grożono. Jednakże… jeśli powierzasz jej tajemnice to możesz mieć pewność, że jest ona w bezpiecznych rekach. Zatem można bez skrupułów stwierdzić, że dziewczyna jest godna zaufania… oczywiście jeśli jej nie wkurzysz, bo wtedy niech Bóg ma cię w swojej opiece.
Jest arogancka, chamska i sarkastyczna- to ostatnie to jej szczególna cecha. Często odpowiada sarkazmem i cynizmem, wręcz pogardą. Kocha się droczyć. Ma charakter samodzielnej, porywczej buntowniczki. Jest intrygantką, zwiedzie cię w pole jeśli zbytnio jej zaufasz. Pewnie spytasz: ,,To dlaczego jest godna zaufania skoro może cię zwieść?”. To właśnie w niej najlepsze. Brzmi jak masło maślane, jednak porządnie się nad tym zastanów. Nie jest raczej irytująca(skoro niektórzy ludzie sami doprowadzają ją do stanu agonii), chociaż i taka potrafi być dla drugiej osoby.
Jej spojrzenie jest zawsze pełne wyrazu i tajemniczości, czasem mrożące krew w żyłach, a w innym przypadku masz ochotę się rozpłynąć. Jej słowa są stanowcze, nigdy nie rzucała ich na wiatr. Lubi konkrety, nie cierpi kłamania i kręcenia, chociaż… ona sama nie jest aniołkiem. Każdy nosi w sobie drobne grzeszki, nawet te, o których nie ma bladego pojęcia. Ma wszystko zawsze dokładnie rozplanowane, każdy ruch i każdy czyn. Trudno ją odgadnąć, bo nigdy nie wiesz co w danym momencie zamierza zrobić. Zmienna jak pogoda. Charakterystyczne jest dla niej wiecznie widniejący na twarzy arogancki, w innym przypadku łobuzerski uśmieszek, szczególnie wtedy kiedy komuś porządnie dowali. Potrafi cię kompletnie zignorować i rzucić taką ripostę, że cię w podłogę wklęśnie. Całkowicie ma ciebie za przeproszeniem głęboko gdzieś i nie wzruszy ją żadna gadka szmatka. Zazwyczaj wyśmiewa tych co plotkują o niej, jednak od wieków nie przeszkadzało jej to i prawdę mówiąc nadal nie przeszkadza. Przeciwnie… pozdrowi twój stopień inteligencji. Ale nie mówię, że nie można z nią normalnie porozmawiać, lecz na przyjaźń nie licz przy pierwszym spotkaniu. Jest nieufna wobec obcych i nawet wobec bliskich. Życie księżniczki jest pełne niebezpieczeństw. Śmiało możesz próbować ją poznać, jednak ostrzegam, ponieważ biorąc pod uwagę jej wybuchowy charakter to nie będzie łatwe wyzwanie, ale zawsze warto spróbować. Mieć ją po swojej stronie to ogromna rzecz…
Jest arogancka, chamska i sarkastyczna- to ostatnie to jej szczególna cecha. Często odpowiada sarkazmem i cynizmem, wręcz pogardą. Kocha się droczyć. Ma charakter samodzielnej, porywczej buntowniczki. Jest intrygantką, zwiedzie cię w pole jeśli zbytnio jej zaufasz. Pewnie spytasz: ,,To dlaczego jest godna zaufania skoro może cię zwieść?”. To właśnie w niej najlepsze. Brzmi jak masło maślane, jednak porządnie się nad tym zastanów. Nie jest raczej irytująca(skoro niektórzy ludzie sami doprowadzają ją do stanu agonii), chociaż i taka potrafi być dla drugiej osoby.
Jej spojrzenie jest zawsze pełne wyrazu i tajemniczości, czasem mrożące krew w żyłach, a w innym przypadku masz ochotę się rozpłynąć. Jej słowa są stanowcze, nigdy nie rzucała ich na wiatr. Lubi konkrety, nie cierpi kłamania i kręcenia, chociaż… ona sama nie jest aniołkiem. Każdy nosi w sobie drobne grzeszki, nawet te, o których nie ma bladego pojęcia. Ma wszystko zawsze dokładnie rozplanowane, każdy ruch i każdy czyn. Trudno ją odgadnąć, bo nigdy nie wiesz co w danym momencie zamierza zrobić. Zmienna jak pogoda. Charakterystyczne jest dla niej wiecznie widniejący na twarzy arogancki, w innym przypadku łobuzerski uśmieszek, szczególnie wtedy kiedy komuś porządnie dowali. Potrafi cię kompletnie zignorować i rzucić taką ripostę, że cię w podłogę wklęśnie. Całkowicie ma ciebie za przeproszeniem głęboko gdzieś i nie wzruszy ją żadna gadka szmatka. Zazwyczaj wyśmiewa tych co plotkują o niej, jednak od wieków nie przeszkadzało jej to i prawdę mówiąc nadal nie przeszkadza. Przeciwnie… pozdrowi twój stopień inteligencji. Ale nie mówię, że nie można z nią normalnie porozmawiać, lecz na przyjaźń nie licz przy pierwszym spotkaniu. Jest nieufna wobec obcych i nawet wobec bliskich. Życie księżniczki jest pełne niebezpieczeństw. Śmiało możesz próbować ją poznać, jednak ostrzegam, ponieważ biorąc pod uwagę jej wybuchowy charakter to nie będzie łatwe wyzwanie, ale zawsze warto spróbować. Mieć ją po swojej stronie to ogromna rzecz…
Zainteresowania: Interesuje się ogromnie białą bronią i nie tylko. Ćwiczy codziennie walkę i nie boi się pobrudzić rączek. Oprócz wielkiego zamiłowania do broni, jej hobby jest po prostu czytanie. Lubi jeździć konno i ma rękę do tych zwierząt, a najbardziej w świecie wielbi ciszę i spokój, a jak jej to zakłócasz to bój się Boga.
Partner: Rozśmieszysz ją tym ogromnie… Nie chce wychodzić za żadnego faceta, nawet jeśli byłby on ostatnim chodzącym na świecie, a o jego ciało biłaby się ogromna ilość innych dziewczynek. Niestety zakichanym obowiązkiem księżniczki jest znalezienie odpowiedniego partnera, takiego który mógłby wstąpić na tron. Jednak Caro nie szukała, nie szuka i nie zamierza szukać mężczyzny. Nie uznaje miłości, po prostu w nią nie wierzy. Jest do niej zmuszana przez co jej nastawienie stało się jeszcze bardziej negatywne. Nie jest zainteresowana, ale jeśli chcesz to próbuj. Życzę ci z szczerego serca powodzenia i uważaj by ci kości nie połamała… bo to bardzo możliwe. Mam nadzieję, że zrozumieliśmy.
Wierzchowiec: Harmonia
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: KamilaQ
Księżniczka Francji
Imię: Emily
Nazwisko: Boleyn
Pseudonim: Emi
Wiek: 19 lat
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Księżniczka Francji
Pochodzenie: Francja, Paryż.
Aparycja: Emily jest szczupła i wysportowana. Jest brunetką jej włosy są średniej długości. Oczy są niebieskie... czasami są jaśniejsze a czasami ciemniejsze można po tym można poznać po tym jaki ma humor. Ma średniej wielkości biust więc nie ma się czym zbytnio chwalić...
Charakter: Emily jest kulturalną dziewczyną. Zawsze stara się być wyrozumiała. Jej mądrość i zaradność jest chwalona w całym królestwie. Wielkimi cechami księżniczki są skromność i szacunek do nawet najbiedniejszych. Emi jest artystką. Umie grać na skrzypcach lepiej niż nie jeden nadworny bard. Emily uwielbia naturę, świeże powietrze i dziką przyrodę. Cały czas szuka swojej drugiej połówki, z którą mogłaby się związać na resztę życia. Kindersztuba i dobre wychowanie towarzyszyło Emily od urodzenia, jak każdej księżniczce wychowanej na królewskim dworze. Księżniczka szybko nawiązuje nowe znajomości i zdobywa przyjaciół. Emi posługuje się rozsądkiem. Jest gotowa na poświęcenia, jest przyjacielska i chętnie wspomoże osobę w potrzebie. Nie rezygnuje jest uparta. Jest zamknięta w sobie za to uwielbia słuchać innych. Spokojna, martwi się o innych którzy tego nie oczekują od niej. Zawsze stawia się w różnych sytuacjach ma zaplanowane wiele rzeczy... na pewno nie jest wiecznie uśmiechnięta...często ma grobową minę...
Zainteresowania: Gra na skrzypcach, pianinie / Jazda konno / Szkicowanie / Literatura / Łucznictwo
Partner: Ciągle szuka drugiej połówki ♥
Wierzchowiec: Ares
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: KamilaQ
Księżniczka Grecji
Imię: Jessica
Nazwisko: Frost
Pseudonim: Jess
Wiek: 18 lat
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Księżniczka Grecji
Pochodzenie: Grecja, Ateny.
Aparycja: Jak widać jest kobietą z krwi i kości. Oczy jej są odcienia takiego samego jak morze. Włosy ma jasne, długie oraz gęste. Skórę ma gładką i zadbaną. Uszy przekute, od jej humoru zależy jakie kolczyki założy. Nie lubi się malować. Jako kobieta wysoko urodzona zawsze nosi suknie, uwielbia takie wyglądające jak na ślub.
Charakter: Spokojna, oddana bogu, uległa- to nie jest opis Jessicy. Dziewczyna jest może i jest następczynią tronu lecz jest porywcza i uparta. Nienawidzi jak ktoś wydaje jej rozkazy lub czegoś jej zabrania. Zaczyna wtedy kombinować, stawiać się, pyskować i manipulować (w ostateczności) innymi. Jeśli się wkurzy jest bardzo nieprzewidywalna. Raz może odpuścić, lecz za drugim razem może komuś przyłożyć. Nienawidzi prostactwa, głupoty, fałszywości i wścibstwa. Sama jest szczera do bólu i nie obchodzą jej cudze problemy. Chyba, że ktoś poprosi ją bezpośrednio o pomoc. Zna doskonale dworską etykietę lecz korzysta z niej kiedy jest to konieczne. Nienawidzi udawać kogoś kim nie jest. Kiedy ktoś zaczyna ją naprawdę zdenerwuje lub przegnie może takiej osobie przyp... Znaczy, uderzyć. Dziewczyna jest silna psychicznie i fizycznie. Jest niezwykle odpowiedzialna i dojrzała jak na swój wiek, chodź zdarzają jej się szczeniackie zagrywki. Jedyną osobą która może jej czegoś zabronić lub rozkazać jest jej ukochany ojciec. Kocha go nad życie, nigdy się z nim nie kłóci. To on zmuszał ją przez te wszystkie lata do nauki, dzięki niemu jest teraz cholernie inteligentna. Jako dziewczyna zna się na strategi. Lubi nabijać się z głupich salonowych dziewczyn oraz chłopaków lecących na każdą dziewczynę. Nie jest pierwszą lepszą i nigdy nie będzie. Nie da się owinąć wokół palca żadnemu mężczyźnie, jest odporna na wszelkie "czarowanie" oraz słodzenie.
Dziewczyna wie, że na ile sobie może pozwolić. Zdaje sobie sprawę z tego, że każdy jest zależny od kogoś chodź może mu się zdawać inaczej. Nie boi się odpyskować komukolwiek. Jeśli ktoś nie ma szacunku dla niej to ona nie ma go dla tej osoby. Wtedy staje się bardzo ordynarna. Do celu dąży po trupach. "Jeśli nie wpuszczą jej drzwiami, wchodzi oknem".
No ale może dość tych złych rzeczy na jej temat. Jessica jest niezwykle honorowa. Nigdy nie rzuca słów na wiatr. Potrafi przyznać się do błędu. Od czasu do czasu odzywają się w niej współczucie. Pomaga wtedy biednym, lecz nie wszystkim napotkanym żebrakom rozdaje swoje pieniądze. Bardzo ciężko zdobyć jej zaufanie, jeśli już się tak stanie dziewczyna jest w stanie zrobić wszystko dla swojego przyjaciela. Jest bardzo lojalna i uczynna. Nie straszna jej praca. Nikt nie jest w stanie złamać jej psychiki.
Dziewczyna wie, że na ile sobie może pozwolić. Zdaje sobie sprawę z tego, że każdy jest zależny od kogoś chodź może mu się zdawać inaczej. Nie boi się odpyskować komukolwiek. Jeśli ktoś nie ma szacunku dla niej to ona nie ma go dla tej osoby. Wtedy staje się bardzo ordynarna. Do celu dąży po trupach. "Jeśli nie wpuszczą jej drzwiami, wchodzi oknem".
No ale może dość tych złych rzeczy na jej temat. Jessica jest niezwykle honorowa. Nigdy nie rzuca słów na wiatr. Potrafi przyznać się do błędu. Od czasu do czasu odzywają się w niej współczucie. Pomaga wtedy biednym, lecz nie wszystkim napotkanym żebrakom rozdaje swoje pieniądze. Bardzo ciężko zdobyć jej zaufanie, jeśli już się tak stanie dziewczyna jest w stanie zrobić wszystko dla swojego przyjaciela. Jest bardzo lojalna i uczynna. Nie straszna jej praca. Nikt nie jest w stanie złamać jej psychiki.
Zainteresowania:
-Łucznictwo
-Walka
-Literatura
-Spacery
-Wspinaczka (na budynki, skały itp)
-Polowania
-Medycyna
-Robienie na złość dziewczynom salonowym
-Bieganie
-Lubi też woltyżerkę
-Łucznictwo
-Walka
-Literatura
-Spacery
-Wspinaczka (na budynki, skały itp)
-Polowania
-Medycyna
-Robienie na złość dziewczynom salonowym
-Bieganie
-Lubi też woltyżerkę
Partner: Jak jej ojciec postanowi, tak będzie...
Wierzchowiec: Isleen
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: Oliveczka
Księżniczka Danii

Imię: Camille
Nazwisko: Ralphy
Pseudonim: Nie toleruje pseudonimów...
Wiek: 16
Płeć: No oczywiście, że kobieta!
W Królestwie: Księżniczka Danii
Pochodzenie: Dania, Kopenhaga
Aparycja: Ralphówna to niezwykle delikatna, smukła dziewczyna. Jest niezbyt wysoka. Ma jasną skórę i ciemnorude włosy, których nigdy nie upina.
Charakter: Jest bardzo delikatna, skryta i tajemnicza. Nie lubi towarzystwa ludzi, stokroć woli konie. Bardzo łatwo ją zranić. Na jej twarzy rzadko gości szczery uśmiech, nie lubi gdy kąciki jej ust podnoszą się. Czuje się wtedy dziwnie. Woli zachowywać kamienny wyraz twarzy nawet wtedy gdy jej dusza skacze z radości. Ma wiele sekretów i problemów, o których chciałaby komuś powiedzieć, ale niestety nie ma na tyle odwagi, by choć zagadać do kogokolwiek. Mimo tych cech jest to dziewczyna bardzo inteligentna i sprytna. Potrafi wybrnąć z każdej sytuacji nie robiąc z siebie głupa. Uwielbia dżentelmenów, choć przyznaje, że nieswojo czuje się w ich towarzystwie. Uważa, że nie jest godna porządnego chłopca.
Zainteresowania: Camille uwielbia towarzystwo swojego wierzchowca - Knighta. Kocha przebywać w samotności na swojej ukrytej huśtawce w głębi walijskiego lasu.
Partner: Być może kiedyś się zakocha, ale niech wszyscy wiedzą, że jej serce to labirynt bez wyjścia.
Wierzchowiec: Knight
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: KamilaQ
Książę, obecny władca tronu Walii

Imię: Ryan Carol
Nazwisko: Sowell
Pseudonim: Spróbuj, a skończysz marnie...
Wiek: 19 lat
Płeć: Mężczyzna
W Królestwie: Książę, obecny władca tronu Walii
Pochodzenie: Walia, Llanelli.
Aparycja: Ryan to wysoki (186 cm) mężczyzna o niesamowicie pięknym i niebywale szyderczym uśmiechu, który omota wokół palca nawet najbardziej upartego. Jest posiadaczem głębokich i intrygujących oczu, które mogą zaciekawić niejednego i nie dwóch. Jego prawdziwą pasją jest łucznictwo, więc nie sposób nie posiadać na jego miejscu mięśni. Uwielbia je i często o nie dba, ale o dziwo nie lubi się nimi chwalić, uważa, że wystarcza mu wygląd zewnętrzny. Ponoć jest przystojny, sam Ryan oczywiście jest tego świadom i w pełni to wykorzystuje.
Charakter: Ryan to ciężki charakter. Z pewnością jest to kawał chama, zimnego drania i aroganta, który nie bacząc na nic brnie przed siebie z wysoko uniesioną głową, wypiętą piersią i szyderczym uśmieszkiem na ustach nie zważając na innych. Chodzi swoimi ścieżkami i nigdy nie krzyżuje dróg obcych mu osób. Woli przebywać samotnie, odosobniony i odizolowany od wszelakich znanym mu istot żywych prócz koni i drzew.Jest cichy, skryty i tajemniczy, zamknięty w sobie do najjaśniejszego kwadratu.
Z pewnością cechuje go ciekawy pogląd na temat świata. Uważa, że nie powinien nigdy znaleźć się na tym świecie, nie powinien żyć. Ale skoro musi, niech inni się tym cieszą, on będzie to robił po swojemu. Będzie samotnie spędzał każdy swój dzień mizernego istnienia z dala od ludzi.
Wiadomo jednak jest, że niemożliwe jest niespotykanie istot żywych na swej drodze. Ryan, mimo tego, że nienawidzi towarzystwa, musi to znosić, zwłaszcza dlatego, że jego obowiązkiem jest obcowanie z niebieską krwią, choć uważa, że robić tego nie powinien. Sam jest nosicielem szlachetnej, błękitnej krwi, którą przekazał mu znienawidzony przez niego ojciec i zasługuje na odpowiednie traktowanie... no ale niestety życie nie jest sprawiedliwe...
Kiedy Ryan przebije lekko swą skamieniałą skorupę i nawiąże kontakt z bliźnim, nie spodziewaj się czegoś nadzwyczajnego. On nikomu nie ufa, nie ufał i ufać nie będzie. Nie może na kimś polegać jak na Zawiszy kiedy ten nie jest tego godzien. Choć czasem chłopak ten potrafi się otworzyć. Ale nie w pozytywnym sensie tego słowa znaczeniu. Ryan rzuci kilka aroganckich, chamskich i niezwykle
szyderczych słów, by najzwyczajniej w świecie - spławić cię i dalej żyć w swoim nienagannym tempie.
Uwielbia szydzić i pokazywać jakim wypierdkiem w porównaniu do niego jesteś.Nie jest zbyt kulturalny w towarzystwie swojej płci, ale przy damach - jak najbardziej, potrafi się zachować mimo trudu jaki mu to sprawia. Czasami nawet, by przypodobać się jakiejś panience sypnie pustymi komplementami lub zagada. No cóż...
Z pewnością cechuje go ciekawy pogląd na temat świata. Uważa, że nie powinien nigdy znaleźć się na tym świecie, nie powinien żyć. Ale skoro musi, niech inni się tym cieszą, on będzie to robił po swojemu. Będzie samotnie spędzał każdy swój dzień mizernego istnienia z dala od ludzi.
Wiadomo jednak jest, że niemożliwe jest niespotykanie istot żywych na swej drodze. Ryan, mimo tego, że nienawidzi towarzystwa, musi to znosić, zwłaszcza dlatego, że jego obowiązkiem jest obcowanie z niebieską krwią, choć uważa, że robić tego nie powinien. Sam jest nosicielem szlachetnej, błękitnej krwi, którą przekazał mu znienawidzony przez niego ojciec i zasługuje na odpowiednie traktowanie... no ale niestety życie nie jest sprawiedliwe...
Kiedy Ryan przebije lekko swą skamieniałą skorupę i nawiąże kontakt z bliźnim, nie spodziewaj się czegoś nadzwyczajnego. On nikomu nie ufa, nie ufał i ufać nie będzie. Nie może na kimś polegać jak na Zawiszy kiedy ten nie jest tego godzien. Choć czasem chłopak ten potrafi się otworzyć. Ale nie w pozytywnym sensie tego słowa znaczeniu. Ryan rzuci kilka aroganckich, chamskich i niezwykle
szyderczych słów, by najzwyczajniej w świecie - spławić cię i dalej żyć w swoim nienagannym tempie.
Uwielbia szydzić i pokazywać jakim wypierdkiem w porównaniu do niego jesteś.Nie jest zbyt kulturalny w towarzystwie swojej płci, ale przy damach - jak najbardziej, potrafi się zachować mimo trudu jaki mu to sprawia. Czasami nawet, by przypodobać się jakiejś panience sypnie pustymi komplementami lub zagada. No cóż...
Zainteresowania: Łucznictwo, polowania i jazda konna.
Partner: Ryan to niesamowity flirciarz i uwodziciel, kocha oplatać wokół palca piękne damy. Nigdy nie związał się i nie zwiąże na stałe, bo i po co? Choć... pewna młoda księżniczka namieszała mu mocno w głowie...
Wierzchowiec: Iskra
Komnata: (kilk)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: KamilaQ
Subskrybuj:
Posty (Atom)