poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Od Ryan do Elizabeth

Kobieta wyglądała zjawiskowo. Kolor sukni podkreślał jej niebywały wyraz twarzy, a sam kształt doskonale współgrał z jej ciałem.
Chodziliśmy kilka minut dookoła zamku. Ja opisywałem poszczególne elementy naszego otoczenia, by przybliżyć je nieco księżniczce Eliabeth. Później przyszedł czas na zamek. Poczęliśmy od dziedzińca, skończyliśmy na sali balowej.
-Jeżeli księżna sobie życzy, mogę pokazać lochy, aczkolwiek uprzedzam, iż nie jest to zbyt przyjemne miejsce.
Nie miałem pojęcia czy księżniczka zechciałaby zobaczyć ten element zamku. Panował tam chłód, a woń śmierci drażniła nos niczym wdychanie odoru końskiego łajna.
-Hmm... -zamyśliła się.
-Być może będzie Pani musiała kiedyś tam kogoś wpędzić..
Nie leżało mi mówić do niej Eli. Szanowałem i szanować będę kobiety (bo muszę) i będę (jak na razie) zwracał się do nich z szacunkiem.
-Miejmy nadzieję, że uniknę takich sytuacji...

<Brakus Wenus Totalus Maximus, El i so sorry xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz