sobota, 21 listopada 2015

Cytaty

,,Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jutro, pracuj tak, jakbyś miała żyć wieki..."



"Prawdziwy przyjaciel jest z tobą na dobre i na złe."



,,Czyste sumienie to objaw problemów z pamięcią."



,,Kieruj się magią, ona poprowadzi ciebie do zwycięstwa''

,, Nie dawaj nadziei jeśli masz zranić.
Nie obiecuj gdy wiesz, że i tak nie dotrzymasz słowa ''


,, Nigdy nie walcz o miłość...
O prawdziwą nie trzeba, 
o fałszywą nie warto. ''

,, Masz wybór. Możesz siedzieć i płakać, albo wstać, powiedzieć, że będzie dobrze, że dasz radę, uwierzyć w to z całych sił i zacząć działa. ''

,, Lubie się śmiać, nawet bez powodu. ''

,, Wielka głupota... zrobić arcydzieło i zrzec się autorstwa. ''

"Nie ten kto z tobą tańczy, nie ten kto z tobą się śmieje, lecz ten kto z tobą płacze jest twoim przyjacielem."

,, Potrzebuję mężczyzny z krwi i kości, a nie jakiegoś chłopczyka, który będzie robić podchody i będzie bał złapać mnie za rękę. Chce mężczyzny, który będzie wiedział czego chcę, który pewnie obejmie mnie i pocałuje tak, że zmiękną mi kolana ''

,, Dziura w moim sercu ma twój kształt i nikt inny do niej nie pasuje. ''

,, ŻYCIE - ostry miecz, na którym Bóg napisał ,, Walcz, kochaj, cierp ''. ''

,, Ludzie zapomną co mówisz, zapomną co robisz, ale nigdy nie zapomną, jak się przy tobie czuli. ''

,, Niektórym do szczęścia brakuje jedynie obecności pewnego człowieka... ''

,, Najgorszy jest strach przed utratą osoby, która w tak krótkim czasie stała się dla nas najważniejsza. ''

,, Twoja skóra to nie papier - nie tnij jej. Twoja twarz to nie maska - nie zakrywaj jej. Twoje życie to nie film - nie kończ go. ''

,, Tylko prawdziwy przyjaciel wie, że ,, NIC '' to jednak ,, COŚ ''. ''

,, Trzeba znać granice pomiędzy żałowaniem, a użalaniem się nad sobą. ''

,, Terroryzm nie ma religii, nie ma narodowości i nie reprezentuje żadnych wartości. Terroryzm jest zbrodnią przeciwko ludzkości. ''

,, Z przyjaźnią jest jak z biżuterią - czasami trudno odróżnić prawdziwą od fałszywej. ''

,, Z zaufaniem jest ja z zapałką - drugi raz jej nie zapalisz. ''

,, Jesteśmy zakochani... ale gdy zranimy drugą osobę to się rozpada... możemy to naprawić, ale blizna pozostanie. ''

,, W mojej historii nie odgrywasz już żadnej roli, mimo że byłeś w jej głównym bohaterem. Wypierdoliłam cię ze scenariusza. ''

,, Są osoby, które rozumieją nas bez słów. Są też tacy, którzy nie zrozumieją nas mimo, że tłumaczymy im wiele razy, co się dzieje. ''

,, To takie dziwne usłyszeć ,, Musimy się kiedyś spotkać '' od osoby, którą widywałeś codziennie. ''

,, Dlaczego zamykamy oczy gdy płaczemy, całujemy, czy śnimy ? Bo najpiękniejsze rzeczy w życiu nie mogą być widziane oczami, a sercem. ''

,, On: Masz chłopaka ?
Ona: Nie
On: Czemu ?
Ona: Bo nie jestem jeszcze gotowa. A tym masz dziewczynę.
On: Nie
Ona: Czemu ?
On: Bo nie jesteś gotowa. ''

,, Piekło jest puste - wszystkie diabły są tu. ''

,, - Czy ona zawsze ma takie radosne oczy ?
- Nie. Tylko kiedy widzi ciebie. ''

,, Kiedy byłam mała bajki były lepsze, wakacje były dłuższe, święta zabawniejsze, wszystko było prostsze, a problemy nie istniały. ''

,, Wieczór - on najbardziej przypomina człowiekowi o samotności. ''

,, To zabawne, jak ludzie łamią Ci serce, a ty wciąż potrafisz ich kochać wszystkimi małymi kawałkami. ''

,, Nie zliczysz, ile razy mówiłaś, że jest okej a tak naprawdę rozpierdalało cię od środka. Nie zliczyć, ile razy uśmiechałaś się, chociaż miałaś ochotę płakać jak dziecko. Nie zliczysz, ile razy oszukiwałaś samą siebie, że on cię kocha. Nie zliczysz ile razy spierdoliłaś coś, na czym ci zależało. Nie zliczysz, ile razy miałaś ochotę umrzeć, zapaść się pod ziemię, po prostu zniknąć. Nie zliczysz, ile razy tak bardzo pragnęłaś być szczęśliwa, a za każdym razem znowu coś stawało ci na drodze. Pewnych rzeczy nie da się policzyć, no niektóre błędy popełniamy zbyt często. ''

,, Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi. Zanurzam si,ę w wodzie, która ma płowy kolor rozkopanej gleby. Każdy oddech dusi. Nie ma niczego, czego można by się podtrzymać, niczego, w co można by wbić się pazurami. Nie ma wyjścia, są dwie opcje, aby przestać tonąć. Zapomnieć lub umrzeć. ''

,, Dla miłości nie jest ważny, aby ludzie do siebie pasowali, tylko aby byli ze sobą szczęśliwi. ''

,, Nie zawsze smutek poznasz na twarzy, gdy z oczu łzy się poleją, bo czasem w sercu łamie się życie, a jednak usta się śmieją. ''

,,Niektóre rzeczy i miejsca nie będą już nigdy takie same. Zabrakło w nich osób, które nadawały im wyjątkowego znaczenia. ''


cytaty.jpg (480×412)
1395706365_hq0p2k_600.jpg (600×470)




niedziela, 13 września 2015

Nowy magnat !

Imię: Suzann 
Nazwisko: Rosses 
Pseudonim: Sus, Suzi, Sas
Wiek: 18 lat 
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Magnat
Pochodzenie: Francja, Paryż
Aparycja: Jest średniego wzrostu. Ma delikatne ciało i jest chuda. Nie widać u niej mięśni i też nie jest zbyt silna. 
Charakter: Uwielbia imprezować i poznawać nowych ludzi. Jest zabawna i czasem tajemnicza. Gdy trzeba jest poważna, a czasem nawet zbyt i wtedy lepiej być od niej z dala. Denerwuje ją ta cała powaga i długie suknie. Zawsze przerabia elegancką i długą suknie na krótką i wygodną, ale nadal w miarę elegancką. Lubi gdy ktoś się w niej zakochuje i ją podrywa. 
Zainteresowania: 
- Kocha tańczyć i jeździć konno.
- Lubi muzyke. 
- Uwielbia różnego rodzaju bale, bo nikt wtedy nie pilnuje różnych komnat i wtedy tam tańczy.
Partner: Narazie nikt, ale w przyszłości...
Wierzchowiec: Hiro
Komnata: (klik)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: Muncia1

Jej koń:
Imię: Hiro
Płeć: Klacz
Wiek: 5 lat
Rasa: Koń Fryzyjski
Ilość pokryć: 0
Potomstwo: Narzie brak
Boks: Chów bez stajenny
Właściciel: Suzann Rosses

środa, 9 września 2015

Przybył do nas nowy Paź !

Imię: Esther 
Nazwisko: Bennett
Pseudonim: Nie znosi przezwisk.
Wiek: 11 lat
Płeć: Kobieta
W Królestwie: Paź
Pochodzenie: Cambridge, Anglia
Aparycja: Esther jest drobną, chudą dziewczynką. Ma ok. 150 cm wzrostu, więc jak na swój wiek ta miara jest przeciętna. Ma średniej długości wpadające w czerń włosy i jasne oczy. Jej sylwetka jest całkiem wysportowana, lecz bez przesady.
Charakter: Tajemnicza i małomówna - to cała Esther. Trudno się z nią porozumieć - jest otwarta tylko wówczas, gdy poczuje do nowo poznanej osoby niewyjaśnioną sympatię. Jest raczej zamknięta w sobie. Mówi tylko wtedy, gdy musi. Mimo faktu, że jest introwertyczką, cechuje się niezwykłą inteligencją i błyskotliwością. Od czasu do czasu podbierze komuś jedzenie, gdy głoduje. Jest zamknięta w swoim świecie, czas woli spędzać w towarzystwie zwierząt, na łonie natury. Wspaniale walczy nożem. Mimo swojego słodkiego wyglądu potrafi być naprawdę mściwa.
Zainteresowania: Czy nocne spacery i skakanie po drzewach można nazwać hobby? Jeśli tak, to raczej to jest jej ulubionym zajęciem. Ponadto lubi przyrodę i interesuje się zielarstwem.
Partner: -
Wierzchowiec: Marvel
Komnata: (klik)
Majątek: 800 monet
Osoba kierująca: Finch Crossley
Inne: 
- Nie pamięta swojej rodziny.
- Jest sierotą.
- Lubi noc i deszczową pogodę.
- Jest dobra w walce nożem, lecz tego narzędzia używa raczej do celów praktycznych.


Jej koń :

Imię: Marvel
Płeć: Ogier
Wiek: 4 lata
Rasa: Shire
Ilość pokryć: 0
Potomstwo: -
Boks: Darmowy
Właściciel: Esther Bennett

wtorek, 8 września 2015

Od Dylana do Astrid i Eli

Astrid sobbie poszła, a ja skierowałem się do pokoju Eli.
Kiedy wszedłem zobaczyłem, że Eli siedzi na łóżku. Płakała.
Usiadłem obok niej i przytuliłem.
- El's. Co się stało ? - zapytałem
- Mój ojciec... Powiedział, że o wszystkim wie i, że... Zorganizuje ślub 
- To wspaniałe ! - powiedziałem
- Nie ! - krzyknęła - Nie nasz ! Chce mnie ożenić z jakimś innych mężczyzną ! - krzyczała
Zamarłem.
- Nie dam im cię sobie odebrać, rozumiesz, kocham cię i nie zostawię cie w takiej sytuacji. Jakoś sobie poradzimy. Razem - ukochana spojrzała na mnie, ale nic nie dodała
Powiedziałem Eli, że wychodzę na chwilę i poszedłem prosto do komnaty jej ojca.
Kiedy przekroczyłem próg pokoju zobaczyłem jakiegoś chłopaka, nie wiedziałem kim był, choć domyślałem się, ale nie dopuszczałem do siebie tych myśli.
- Dlaczego Wasza Wysokość tak bardzo nienawidzi swojej córki ? - zapytałem prosto z mostu podchodząc do stołu
- Nie rozumiem... Moja...
- Nie. Wszystko król rozumie. Nie chcesz abyśmy byli razem ! - rzekłem
- To i tak nie ważne ! - krzyknął wstając - To jest Ashton Miller. Książę Węgier. - przedstawił nas sobie, ale my tylko rzuciliśmy sobie nawzajem zniechęcone spojrzenia - Przyszły mąż Elizabeth.
- Nie zgadzam się ! - warknąłem
Naglę do pokoju weszła Eli. Podeszła do mnie i złapała za rękę.
- Zostanę Królową Wysp Kanaryjskich. Czy tego chcesz czy nie ! - krzyknęła i razem wyszliśmy z komnaty.
Naglę wpadliśmy na Astrid.

< Astrid ? >

Od Astrid do Dylan

- normalnie - powiedzialsm dalej nie patrzac na niego 
- no jakos wczesniej inaczej sie zachowywalas 
- sha 
Tylko to powiedzialam nie mialam zsmiru z nik gadac bo nie chcialsm js juz nie umialam 
-_ powiesz mi o co cjodzi - zapytal 
- nie wazne 
- no powiedz lepiej co sie zrobi 
W tedy na niego spojrzalam zaczely mi plynac lzy z ovzu 
-_ nie sadxe ze zrobi mi sie lepiej po zmarciu moich rodzicpw i przyjaciela - krzyknelam 
Wstalam i szybko zaczelam osc do pokoju 
Dylan?

Od Dylana do Astrid i Eli

Znalazłem ją na polanie.
- Eli - krzyknąłem kiedy ja zobaczyłem
Zsiadłem z konia, podszedłem do niej i objąłem ramieniem.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziałem 
Spojrzała mi się w oczy.
- Dobrze ?! Nic nie będzie dobrze ! Ojciec mnie znienawidzi ! Zapewne odstąpi od tronu ! Co ja wtedy zrobie ?! - krzyczała, ale przerawałem jej pocałunkiem
- Wtedy się zobaczy, a teraz musimy mu powiedzieć. Na spokojnie. Bez pośpiechu - mówiłem do niej, a ona się uspokajała
- Dobrze - mruknęła
Wstaliśmy i wsiedliśmy na konie.
- Jedziemy do zamku ? - spytałem, a w odpowiedzi dostałem twierdzàce kiwnięcie głową
Kiedy dojechaliśmy postanowiliśmy później porozmawiać z jej ojcem, ona poszła go teraz trochę uspokoić, a ja spacerowałem po ogrodzie.
Naglę zobaczyłem Astrid, więc podszedłem do niej. 
- Hej ! - powiedziałem podbiegając do niej
- Cześć - rzuciła patrząc się w drugą stronę
- Co tam ? Jak się czujesz ?

< Astrid ? >

Od Astrid do Dylana

Po tygodniu sie jakoś uspokoilam ale zrobilam sie inna nie do poznania bylam teraz inna cichsza calkiem sie zmienilam. Z weolej na smutna. Powoli pogadzalam sie zycoem i tym wsyzskim. Cichi westchnrlam mialam wracac do zamku ale nie chcialam. Jakos mnie tam nie ciagnelo ale musialam wrocic. I tak zeovilam wstaiwlan swoja klacz do boksu i poszlam do pokoju. W nocy postanowulam sie przejsc po ogrodzie. Wial fajny zimny wiaterek
Ktos ?

poniedziałek, 7 września 2015

Od Dylana do Eli i Astrid

Patrzyłem się w piękne oczy El.
Nigdy nie myślałem, że znajdę drugą połówkę, a jednak dziewczyna z którą chce spędzić resztę życia leży teraz w moich ramionach.
- Mój ojciec nie pozwoli nam być razem. Nie jest zbytnio zafascynowany Wyspami Kanaryjskimi. - westchnęła wtulając się we mnie
- Jakoś sobie poradzimy - powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
Leżeliśmy tak kilka minut, a potem poszliśmy na przejażdżkę.
Wsiadłem na Ravena, a Eli na Huntera.
- Gdzie jedziemy ? - spytała
- Przed siebie - powiedziałem ze złośliwym uśmieszkiem
Elizabeth teatralnie wywróciła oczami i razem pogalopowaliśmy przez las. Naglę zobaczyliśmy powóz. Zatrzymaliśmy się.
- Kogo wieziesz, wiźnico ? - spytałem podążając u boku powozu, a El tuż za mną.
- Króla z rodu Yorck von Wartenburg 
Widziałem, że Wli zamarła, więc zatrzymałem konia i spojrzałem się na ukochaną.
- Wszystko dobrze ? - spytałem
- N... Nie - powiedziała nie mogąc złapać oddechu
Pomogłem jej zsiąść z konia, widziałem, że woźnica zatrzymał powóz, ale nie obchodziło mnie to.
- Eli, wszystko w porządku ?
- Nie.
Z powozu wysiadł król, ojciec Elizabeth.
- Elizo, czy coś ci się stało ? - zapytał król
Księżniczka odwróiła głowę, ale widziałem, że po jej policzku ścieka łza. Wziąłem jej rękę i oplotłem ją swoimi.
- Eli, wszystko będzie dobrze. Obiecuje - widziałem, że jej ojciec rzuca mi polne urazy i pogardy spojrzenie, ale ja zupełnie je zlekceważyłeś. Teraz liczyła się tylko ona.
Podszedł do nas Hunter, więc Eli kożystając z okazji wsiadła na niego i odjechała.
- Czego ty chcesz od mojej córki ?! - warknął król
- Jesteśmy razem, Wasza Wysokość, jestem księciem Wysp Kanaryjskich.
Widziałem, że jest zdenerwowany, dlatego wsiadłem na konia i pojechałem w ślad za El.

< Astrid ? Elizabeth ? >

Od Astrid do Dylana

Zostałam sama w pokoju patrzyłam na ścianę szklistymi oczami. Całą swoją rodzinę straciłam także jednego przyjaciela. Miałam ochote z kąndś skoczyć. Najgorsze ze jednej osobie przy kłotni powiedzialam ze nienawidze ja. Tak pragnelam cofnac czas. Ale niestety za późno. Nic już nie zmienię. Po dwoch dniach dopiero wyszłam z pokoju. Nie wiedzialam co z soba mam zrobic. Postanowiłam troche pobyć sama czyli zdala od ludzi wzielam torbw i tam spakowalam luk i troche jedzniea. Weszlam dos tajni osiodlalam Osi i ruszylam. W dzikie rejony. W miejsca gdzie nie ma nokogo. Gdzie bym mogla o wszystkim zapomniec. Gdy bylam juz dlatejo od zamku byl wiwczor rozbialm oboz i zasnelam nastpenego dnia mialam dalej szkliste ocxy ale co tam moja kalcz porbowala mbie pocieszyc ale nic z tevo... Wzielam luk i postanowilam cos upolowac zlaplam krolika ktorego przyzadzualm. Postanowilam ze tydziem nie bedzie mnie w zamku tak vedzie lepiej a jak sobobie rady niebdam z t to sobie cos zrobie nikt juz sie nie przejmi
Dylan?

Od Dylana do Nathaniela, Astrid i Eli

Uznałem, że dam sobie z nią spokój.
Poszedłem do pokoju Eli. Dziewczyna właśnie się obudziła.
- Co ja tu.. ?
- Zasnęłaś na polanie, więc przyniosłem cię tutaj - powiedziałem
- Aha... - rzekła siadając na łóżku - Dziękuje
- Nie ma za co - móeiąc to usiadłem koło niej
Nasze spojrzenia znowu się spotkały. Jak dwa przyciągające się magnesy nasze usta się złączyły twoząc namiętny pocałunek. 
Oderwaliśmy się od siebie i położyliśmy na łóżku. Leżeliśmy tak dość długo rozmawiając o wszystkim, a o niczym...

< Nathaniel ? Asteid ? >

Od Nathaniela do Astrid i Daniela

Spojrzałem na niego... Bym mu powiedział ale nie sadzę że jest jej przyjacielem po za tym to była nasza sprawa. 
- Dylan nie zrozum mnie źle ale - nie dokończyłem 
-ale ? 
- nie powiem ci tego ppnieważ to jakby sprawa rodzinna i mnie samego mocno ta sytuacja dotknela i nie sadze by astrid chcoala to komus mowic ani ja - powiedziałem otworzyłem drzwi - cześć
Wzzedlem do środka i zamknąłem dtzwi. Przejmował sie swoja siostra zle to przyjela sam nawet byle w rpzterce ale nie tak jak ona. W koncu ja poszedlem dosniebie astrid juz sie troche uspokoila ale byla cala zakplakana
Dylan? Chyba ci nie powiedza tajemnica

Od Dylana do Astrid i Eli

Zaniepokoiło mnie jej zachowanie.
- Co się stało ? - zapytała Eli
- Nic... Jest po prostu... Przemęczona...
Eliza wiedziała, że kłamię, ale nie dopytywała się.
Wpatrywaliśmy się w zachodzące słońce. Naglę Elizabeth położyła mi głowę na ramieniu, a ja swoją na jej. Objąłem ja ramieniem, ale dalej siedzieliśmy w milczeniu. Takie chwilę lubie najbardziej.
Naglę poczułem, że Eli zasnęła, więc wziąłem ją na ręce i zaniosłem do JJ komnaty.
Postanowiłem pójść sprawdzić czy z Astrid wszystko dobrze.
Zapukałem, a kiedy usłyszałem donośne, męskie ,, proszę " otworzyłem drzwi.
- Tri ? - zapytałem podchodząc do niej - Widzę, że coś się stało.
Ale ona nie wydała z siebie żadnego dźwięku.
Jej brat, Nathan poprosił, abym wyszedł z nim na korytaż.
- Co się stało ? - zapytałem - Dlaczego ona jest załamana ? Jestem jej przyjacielem - zrobiłem tu pauzę, aby sprawdzić czy napewno nie kłamię, ale chyba nie kłamałem... Byłem jej przyjacielem...

< Astrid ? Nathan ? >

Od Astrid do Dylana

Siedziałam w ciszy patrząc na wodę z moich oczu caly czas ciekły łzy sama nie wiem jak tak długo mi płyneły. Zamknęłam na chwilkę oczy by się chodź trovhę uspokoić ale nic z tego nie umiałam. To co było w tym liście załomało mnie kompletnie. Nie wiem czy dam radę jeszcze sama. Nsgle zobaczyłam Dylana z ta Eli 
- wynaczcie nie bede wam przeszkadzac - wstalam i odchodzilam 
Nagle zlapal ktos mnie za nadgarstek to byl moj brat ktory wiedzial o co chodzi i byl tez przybity przytulil mniw mocno a ja zaczelam jezzcze gorzej plakac. 
- astrid blag uspokoj sie juz niw palcz 
- Nathan ja nie potrafie - zaszlochalam 
Brat mnie obiol s ja wtulona w niego podniosl mnie i wrocilam tak di zamku do sowjego pokoju. Brat siedzial ze mna ptzez caly czas 
Dylan?

Od Dylana do Astrid

Patrzyłem się jak odchodzi. Najpierw chciałem pójść za nią, ale postanowiłem dać jej się uspokoić.
Poszedłem do pokoju Ryana. Opowiedziałem mu o wszystkim, oprócz historii z Astrid.
- Eli to ładna dziewczyna - powiedział 
- Tak... Rzeczywiście, ale nie wiem czy ona mnie zechce. Poza tym mój ojciec - włożyłem głowę w ręcę, te zaś oparłem o blat stołu przy którym siedzieliśmy. Głośno westchnąłem.
- Nie ważne co powie. Jeśli ona zakocha się w tobie, a ty w niej nie będzie odwrotu - rzekł
Spuściłem wzrok na ziemię.
- Ale ja nie wiem, czy ona mnie zechce...
- Stary... Masz własną wyspę. Ona by cie nie zechciała ? - spytał
- Nie wiem jeszcze czy to ta jedyna... Poczekam jeszcze trochę
Naglę ktoś zapukał do drzwi. Do pokoju weszła Eli.
- Tak myślałam, że cię tu znajdę - powiedziała z szerokim uśmiechem, zwracając się do mnie
Rzuciłem porozumiewawcze spojrzenie z Ryanem i razem z Elizą wyszliśmy z zamku i skierowaliśmy się w stronę jeziora.
Kiedy dotarliśmy na miejsce usiedliśmy na wodą wpatrzeni w taflę wody.
Naglę coś za nami się poruszyło...
Odwróciliśmy się i ujrzeliśmy Astrid.

< Astrid ? >

Od Astrid do Dylana

Spojrzałam na niego swoimi zapłakanymi oczami a takze spijrzalam na kartke wzielam jego ramie z siebie i bez slowa wsralam podeszlam do rzeki i zamoczylam kartke to co bylo napusane zniknelo 
- Astrid - powiedzoal 
- nie wazne - odparłam - nie interesuj się tym - zachlipałam 
Ominelam ławkę i zaczelam isć dalej szedł za mna 
- zaczekaj 
- dylan chce byc sama idz do jakiejs innej dziewczyny - mruknelam 
Zniknelam mu z oczu za drzewem znalazlem ukrte miejsce tam gdzie moglam byc sama i tam cichutenko płakalam 
Dylan?

Od Rosalie

Nie mogłam się pożegnać z Florencją. Ale niestety ojciec kazał mi wyjechać... nie miałam nic przeciwko jakiejś wycieczce do Wali... podobno wiele osób teraz przyjeżdża do niej. Z pewnością można będzie kogoś poznać. Ojciec zakazał jakichkolwiek miłości, ale... czuje że kogoś tam poznam. Jedna z trzech moich pokojówek mogła ze mną pojechać. Wybrałam Merydhit. Dziewczyna jest ode mnie niewiele starsza po za tym świetnie się dopasujemy.
- Czy panienka dobrze się czuje... dojeżdżamy - powiedziała Merr
- Dobrze, poza tym już nie potrafię się doczekać poznać kilku osób... w szczególności że z niektórymi mamy konflikt i to mogło by wpłynąć na niektóre z nieszczęść.. - oznajmiłam i zaczęłam podziwiać widoki. Przyjechaliśmy przez most i w jechaliśmy na teren zamku.
- Hmm jedyną osobą jaką panienka może znać to księżniczka Francji..
- No nie wiem... wiesz że ich tam sporo i się nie orientuje w nich - Dojechaliśmy, weszłam do zamku a za mną Merydhit. Na miejscu przywitał nas mężczyzna i zaprowadził do pokoju. Dałam mu napiwek może nie jakiś ogromny, bo tylko 2 monety. Meridhit z kufra zaczęłam wyciągać moje suknie. Po podróży przebrałam się oraz wykąpałam. Miałam na sobie niebieską suknię która podkreślała moje oczy. Trochę różu na policzkach i pasująca do tego stroju tiarę z różowymi diamentami. Miałam wiele tiar ponieważ w naszym kraju każda księżniczka dziedziczy tiary jej poprzedniczki oraz ma dwie nowe. Do drzwi ktoś zapukał. Merr otworzyła drzwi a do pokoju wszedł jakiś mężczyzna. Założyłam złote kolczyki oraz delikatny łańcuszek. Mężczyzna ukłonił się gdy na niego spojrzałam
- Witam - powiedziałam mężczyzna wrócił do normalnej postawy. Mężczyzna o prowadził mnie po zamku. Wspaniałe opisał wszystko. Było już późno.. ale musiałam wyjść na świeże powietrze. Wyszłam przed zamek i ruszyła w stronę wody. Usiadłam na ławeczce i przeglądałam się płynącej wodzie. Kiedy  zobaczyłam kogoś. Szedł brzegiem rzeki w moją stronę.

Ktoś ??

Od Dylana do Astrid

- Może cię odprowadzę ? - zaproponowałem
Księżniczka przystała na tę propozycję i razem poszliśmy do zamku.
Wróciłem do swojego pokoju, położyłem się na łóżku i rozmyślałem...
Zapewne zasnąłem, bo kiedy się obudziłem, był już ranek.
Postanowiłem pochodzić po terenach zamku i bardziej się z nimi zapoznać. Poszedłem do ogrodu, gdy naglę usłyszałem cichy szloch. Szedłem za dźwiękiem, a kiedy doszedłem do jego wytworzyciela zamarłem.
Na ławce siedziała Astrid. Płakała.
Podszedłem do niej i objąłem ją ramieniem.
- Astrid ? 
- Czego chcesz ?! - powedziała
- Co się stało ? - dopiero teraz zobaczyłem kartkę w jej dłoni - Co jest tam napisane ?

< Astrid ? Powieś Dylanowi o co chodzi ? Bo ja też jestem ciekawa xD >

Od Astrid do Dylana

Zasnęłam w boksie mej klaczy. Rano obudziłam się w takim o humorze wróciłam do pokoju i tam się doprowadziłam do porządku. Leżałam na łózku pare godzin nie miałam co robić... Patrzyłam w sufit w końcu wzięłam zeszyt i ołówek wyszłam na ogód królewski tam znalazłam ciche miejsce gdzie nikt nie chodzi. Zaczęłam rysować nie wiadomo co.. A to swojego konia, krajobraz, jakiegoś chłopaka i tyle. Oparłam się o drzew które stało z amną. Przymknęłam oczy myśląc. Nagle ktoś podał mi list gdy go przeczytałam łzy zaczęły mi zciekać z policzków. Ale nie wydawałam z siebie dźwięków. Zmiarzdżyłam papierek i próbowałam nie myśleć o tym. Wytarłam łzy otworzyłam zeszyt i zaczęłam rysować... Rysować swój szary świat... Nie patrzyłam czy ktoś jest czy nie..
ktoś?

Od Dylana do Elizabeth i Astrid

Szliśmy w stronę zamku.
- Masz zamiar wrócić do zamku ? - spytała
- Nie wiem... - powiedziałem - A co ?
- Bo nie chce tam wracać - rzekła
- To co ? Gdzie idziemy ? 
- Przed siebie - rzuciła i razem ruszyliśmy na północ.
Znaleźliśmy piękną polankę, więc usiedliśmy na środku i patrzyliśmy na zachodzące słońce.
Siedzieliśmy tak, kiedy naglę podbiegł do nas Seven.
- Co ty tu robisz ? - zapytałem go
W odpowiedzi dostałem słodki szczek.
Eli zachichotała w wzięła szczeniaka na ręce.
- Śliczny - powiedziała
- Znalazłem go dzisiaj - oznajmiłem
Naglę nasze spojrzenia się spotkały, ale ta chwila tak szybko się skończyła, jak zaczęła.

< Astrid ? Elizabeth ? >

Od Astrid do Dylana i Elizabeth

- dzięki - powiedziałam tylko równowarząc swój oddech powoli zeszłam z drzewa oczywiście dziewczyna ta na mnie spojrzała... więc się lekko cofnęłam...
- kto to był - zapytał - czego chciał ?
Spojrzałam na niego
- nie ważne.... - powiedziałam
- Yhm Eli to jest Astrid - przedstawił nas czego chciałam uniknąć 
- miło mi - powiedziała dziewczyna
- mi też - skłamałam 
- idziesz do zamku -+ zapytał Dylan
-tak
Wyszło tam że zaczeli iść a ja za nimi ale w pewnej chwili zniknęłam
- gdzie ona - zapytał Dylan
- nie wiem zniknęła - powiedziałą ta dzieczyna 
Słyszałam ich zniknęłam bo chciałam... Nie lubię zbytnio towarzystwa innych dziewczyn nie lubię z nimi gadać nie wiem czemu ale wole mieć kolegów lub chodzić sama... Ominęłam ich tak że mnie nie zobaczyli zaczęłam iść sama do zamku mimo niebezpieczeństwa. Wróciłam do zamku ale nie poszłam do swojego pokoju tylko do boksu mojej klacz tam z nią siedziałam i zasnęłam...
Dylan ?

Od Dylana do Eli i Astrid

Eli położyła mi głowę na ramieniu i zasnęła. Siedziałem spokojnie do czasu kiedy się obudziła.
- No witam - powiedziałem
- Prze... Przepraszam - powiedziała - Nie spałam kilka nocy i byłam bardzo śpiąca... - chciała coś jeszcze mówić, ale jej przerwałem
- Nie musisz się tłumaczyć, wszystko rozumiem - rzekłem
Wstaliśmy i skierowaliśmy się w stronę zamku.
Naglę usłyszeliśmy bardzo głęboki, niestabilny oddech. Kiedy spojrzeliśmy w górę ujrzeliśmy Astrid.
- Co ty tam ? - powiedziałem, ale przerwała mi gestem dłoni
Naglę zza drzewa wychylił się mężczyzna. Biegł w nasząstronę z niżem, więc wyciągnąłem sztylet i odgoniłem napastnika.

< Astrid ? >

Od Astrid do Dylana

Poszłam sobie do stajni tam juz bylam w boksie Osi pogłaskałam ją i pocalowalam. Przytuliłam się do niej. Była dla mnie bardzo ważna. Sama ja wyczyscilam i osiodlama usiadlam na nia i pokieriwalam ja w strone lasu. Dzień był piękny bylam w terenie do wieczora. Zeszlam w koncu z klaczy i kazalam jej wracac do zamku ja sama szlam dalej. Troche zaczelam sie bac ale co tam. Nie bede jak inne dziewczyny ktore siedza i pilnuja by paznokc sie nie polamal. Nagle ppczulam noz na szyji przelknelam sline ten ktos popchnal mnie na trawe upadlam...
- zostaw mnie - krzyknelam
- nic z tego - glos warkl
Zaczal sie ze mna szamoyac uderzylam go i wyrwalam sie z jego objec zaczelam uciekac i to bardzo szybko on zaczal sie za mna drzec ze mnie znjadzie zaczelam sie bac. Nie wiedzialam jeszcze gdzie jest zamek. Gdy sadxilam ze jestem juz daleko wstpielam sie na wysoki drzewo i tam chcialam siexziec troche. Cala noc czuwalam j patrzylam czy nikt nie nadchodiz
Ktos? Dylan?

Od Dylana do Astrid i Eli

Uśmiechnąłem się do sobie kiedy zniknęła mi z oczu. Wsiadłem na Ravena i pogalopowałem w stronę zamku.
Oddałem ogiera do oporządzenia, a sam skierowałem się do jadalni, aby coś zjeść. Ujrzałem tam Eli, siedzącą przy stole i zaczytaną w lekturę.
- Nikt ci nie mówił, że przy jedzeniu się nie czyta ? - spytałem zajmując miejsce obok niej
Spojrzała się na mnie z szerokim uśmiechem.
- Dylan ! - krzyknęła i przytuliła się do mnie, a ja odwzajemniłem uścisk - Strasznie dawno się nie widzisliśmy ! Tęskniłam za tobą !
- Ja za tobą też Eli. - szepnąłem
Oderwaliśmy się od siebie, bo naglę do jadalni weszło kilka osób. W tym Ryan.
Puścił mi oczko i usiadł na drugim końcu stołu niezwykle ,, wciągnięty " w rozmowę z Jessicą i Angelicą.
- Jedziesz gdzieś dzisiaj ? - spytała - Znaczy jak się prześpisz - dodała szybko
- Miałem zamiar pojechać na konną przejażdżkę jak coś zjem - skłamałem - Może wybierzesz się ze mną ? - zaproponowałem
- Chęnie - odparła i razem wyszliśmy z sali i skierowaliśmy się w stronę stajni
Poprosiłem o ponowne przygotowanie Revena, a Elizabeth o przygotowanie Huntera.
Kiedy wyjechaliśmy z zamku poczułem się zupełnie wolny.
- Gdzie jedziemy ? - spytała księżniczka
- Nad jezioro - oznajmiłem
Po 5 minutach intensywnego galopu dotarliśmy na miejsce. Zsiedliśmy z koni i usiedliśmy na trawie obok siebie.
Opowiadaliśmy sobie co robiliśmy podczas tych miesięcy rozłąki. Naglę zobaczyłem, że Eliza drży, więc dałem jej swój płaszcz.
- Dziękuje - powiedziała i okryła się nim
Objąłem ją ramieniem i razem patrzyliśmy się w księżyc.

< Astrid ? Elizabeth ? >

Od Astrid do Dylana

- Nie idziesz ? 
- wiesz ja zostaje - powiedziałam 
- serio ? Nie boisz sie zostać tu sama - zapytal z usmiechem 
- a czego mam sie bac - zapytałam 
- rabusiów wilkow i inne - powiedzial 
- boje się ale zostanę - powiedziałam 
- to zostanę z tobą - uśmiechnął się
- no raczej nie zostaniesz 
- dlaczego ?
- wiesz wole zostać sama - powiedziałam odwracając wzrok 
- yhm 
- no to wiec ja idę dalej cześć - powiedziałam 
Polozylam siodlo na konia i zalozylam mu izde zaczelam isc a Osi szla za mna. Szybko zniknełam chłopakowi z oczu. Poprawiłam swoja sukienke zobaczylam idealne miejsce gdzie moglam zostac na noc 
Weszlam do jamy ale co tam bylo ? Niedziwiedz przestraszylam sie ale postanowilam ze sie poloze obok niego niedzwiedz spojrzal na mnie ale widac ze to zakceptowal usnelam
*** 
Nastepnego dnia obudzulam sie ze wschodem slonca wyszlam z jamy nidzwiedzia wsiadlam na konia i wrocilam do zamku tam zrobilam w lazince ze soba pozadek i poszlam spac... Wstalam tak po poludniu wstalam z lozka przeciagnelam die podeszlam do szafy kurde dluga sukienka hmm wzielam nozce nicie i material zrobilam po paru godniach sukeinke 
Nalozylam swoje dzielo i wyszlam na dwor przejsc sie 
Dylan?

Od Dylana do Astrid

- Mhm... - powiedziałem
Naglę Sev położył mi się na klatce piersiowej, a troche ważył.
- A ty ? Miałeś jakiś kolegów ? - spytała dziewiczyna
- Miałem trójkę kumpli, choć mogę ich nazwać nawet przyjaciółmi : Michaela, Katherine i Rayana...
- Zaraz, zaraz ! Tego Ryana ?! - zapytała najwyraźniej zszokowana
- Oczywiście ! Znamy się od dzieciństwa ! - powiedziałem i uśmiechnąłem skę złośliwie
Astrid spojrzała w dal. Słońce już dawno zaszło, było pewnie gdzieś tak po 1.
- Zbieramy się ? - zapytałem
- A ty gdzie śpisz ? - szybko zmieniła temat
- W zamku - odparłem
- Ok
- Więc... ?

< Astrid ? >

Od Astrid do Dylana

- nie wiem nir mam pomyslu - powiedzialam 
- to wymysl cos bo mi sie nudzi - powiedzial 
- a mi jakos nie - odparlam 
Patrxylam w gwiazdy 
- beddziesz tutaj nocowac - zapytal 
- nie nie bede - powiedzialam 
- a gdzie bedziess ? 
- znajde sobie miejsce nie raz spalam po za domem - zasmialam siw 
+ pewnie z chlopakami wuchodzilas - zamial soe
- no zawsze bylam z taka trojka chlopakow spoko buli ale gdzies wyjechali - mruknelam 
Poprawilam swoja sukienke by nie szla w gore 
Dylan?

niedziela, 6 września 2015

Od Dylana do Astrid

Przewróciłem oczami i pogłaskałem Revena po łbie.
- Proooszee ! - powiedziała 
Naglę usłyszałem cichy pisk za sobą.
- Co to ? - zapytałem odwracając się
Konie się nie przedstraszyły, więc uznałem, że to nic groźnego.
Naglę poczułem sierść na ręcę. Kiedy zwróciłem wzrok w tamtą stronę ujrzałem małego szczeniaka.
- Oooo... - usłyszałem głos Astrid
Szczeniak wszedł mi na kolana i polizał po twarzy.
- Czyj ty jesteś ? - spytałem go z uśmiechem
- Teraz twój - powiedziała głaszcząc szczeniaka
Westchnąłem.
- Ojcie mnie zabije jak się o tobie dowie - powiedziałem do psa
- To chłopiec, więc może... Seven ? - zapytałem, a szczeniak zaszczekał wesoło 
- Chyba się zgadza - zaśmiała się dziewczyna
Uśmiechnąłem się do szczeniaka i pocałowałem go w głowę.
Astrid położyła się ponownie na trawie, a ja tuż obok niej
- To co robimy ?

< Astrid ? >

Od Astrid do Dylana

Spojrzałam na nkegi 
- Eh a moje zdanie tez sie nie liczy - powiedziałam 
Ten dopiero spojrzał na mnie 
- ale ja się nie podam ale moze zmienimy temat 
- okej - odparl 
Przystala cisza ktorej nie znosilam zq bardzo moje oczy powoli sie zamykaly ale probowalam z tym walczyc 
- to jakie miales zyczenie - zapytalam 
- nie powiem ci - usmiechnal sie 
- oj no wezzz - powiedzialam 
Spojrzal na mnie 
- nic z tego 
- ej no - powiedzialam smutno
Dylan?

Od Dylana do Astrid

Położyłem się kilkanaście centymetrów od niej, a zaraz potem podszedł do mnie Reven i zaczął trącać mnie nosem i poskubywać trawę.
Pomyślałem życzenie...
- Już - odparłem
- Jakie ? - spytała spoglądając na mnie
- Nie moge powiedzieć, bo się nie spełni - rzekłem
- Ależ ty przesądny - mówiąc to wywróciła teatralnie oczami. Chyba bardzo to lubi...
- Tak zostałem nauczony - powiedziałem
Siedzieliśmy chwilę w ciszy patrząc w gwiazdy.
- A ty ? Jak ze ślubem ? - zapytała
- U mnie to nie takie proste. Ojciec chce wydać mnie za najbogatszą z dam, ale ja patrzę bardziej na charakter. - po tych słowach westchnąłem i kontynuowałem zniechęconym tonem: - Ale kogo obchodzi moje zdanie ?

< Astrid ? >

Od Astrid do Dylana

Spojrzałam na niego 

- myślisz że mu ulegnę - zapytałam 

- no - zaśmial sie 
- wiesz prędzej go szlak trafi - zaśmiałam sie - moje dwie siosrry pożenił ja sie nie dam - powiedziałam,
- mowisz - zapytał 
- tak heh mojego ojca tetaz szlak trafia - zaśmiałam sie
Polożyłam się na trawie klacz na mnie spojrzała i podeszla do mnie polożyła sie obok 
- pilnuje cie - zapytal patrzac na klacz 
- ta - zasmialam ske 
Zaczelam patrzeć w niebo 
- wjesz podobno dzisiaj beda spadać giwaxdy - powiedział 
- to fajnie - patrzylam w niebo i nagle jedna przeleciala - jedna juz spadla 
- to pomysl zyczenke - powiedzial 
- raczej sie nke spelni - westchnelam - oddaje ja tobke - odpparlam 
Dylan?

Od Nathan'a

Gdy moja siostra moxno się pokłociła z ojcem to ten wysłał ją do Walli nie wiadomo czemu wiec postanowilem z nim pogadać
- ojcze chciałb cię o czymlmś powiadomic - zacząłem 
- o czym ?
- o tum że wyjeżdżan do Walli - powoedziałem 
- ależ to jesf wykluczone - podniósł ton 
- ojcze wyjd3 bede mial oko na Astrod 
- no niech ci będzie kiedy wyjeżdżasz ?
- dzisiaj 
Wyszedłem z aali audienxji i wyruszyłem do Walli trochę to trwało tam dotarxie ale w koncu dotarlem. Wszedłem do zamku i od razu do swojej komnaty rozpakowałem rzrczy poyem spotkalme sie z siostra trochę pogadalismy. Wyszedlem z jej pokoju i postanowilem sie przejsc wychpdzac z zamku wpadlem na jakas dziewczyne ktora by ipadla jakbym jej nie zlapal 
- przepraszam - powiedzialem 
Dziewczyno ?

Od Dylana do Astrid

Zaśmiałem się i zszedłem z konia.
- Mogę ci potowarzyszyć ? - zapytałem
- Jeśli tak bardzo chcesz - mówiąc to wydała z siebie długie, zmęczone westchnienie
- Ok - rzuciłem krótko
Zdjąłem z Revena siodło oraz uzdę i usiadłem na trawie obok Astrid.
- Dlaczego chcesz aby twój ojciec się martwił ? - spytałem naglę
Spojrzała sie na mnie nieodgadnionym wzrokiem, więc szybko dodałem:
- Jeśli nie chcesz to nie musisz
Odwróciła wzrok.
- Widzisz... Mój ojciec chce abym wyszła za mąż za jakiegoś faceta, a ja chce wyjść za tego kogo sobie wybiorę - włożyła twarz w dłonie
Spojrzałem się na nią nie wiedząc co dokładnie robić.
- Nie martw się - szepnąłem - Jakoś się ułoży - pogłaskałem ją po ramieniu, ale potem zabrałem rękę.

< Astrid ? >

Od Astrid do Dylana

Spojrzałam na niego i cicho westchnęłam on tego nie usłyszał i dobrze... 
- niebędę jej poganiać bo tobie sie śpieszy - powiedziałam 
Ten popatrzył na mnie z uśmiechem czy ten jego uśmiech nigdy nie spada ? Chyba nie. 
- po to są konie by na nich keździć i to szybko - powiedzial 
Moja klacz na niego spojrzała i odwróciła uszy do tyłu 
- widzisz już cię nie lubi - zaśmiałam się
Zeszłam z konia złapałam za jen wodze i zaczęłam iść przed siebie a ten patrzył na mnie 
- dokąd idziezz - zapytał 
- ide dalej jak widzisz - powiedzialam 
Dylan ruszyl za mna w koncu sie zatrzymałam zdjelam uzde z konja i siodlo i polozylam na trawie usiadlam po chwili na trawie 
- bedziesz tu cala noc ? - zapytal 
- jak na razie planuje nie wracam do zamku niech do mojego ojca dotrze wiadomosc ze nie woedza gdzie jestem niech sie troche pomartwi - powiedzialam 
Dylan?

Od Dylana do Astrid

Spojrzałem dziewczynkę w oczy i zaśmiałem się.
- Przepraszam, ale nie mogłem oderwać wzroku od tak pięknej damy - odparłem szarmancko
Dziewczyna przewróciła teatralnie oczami.
- Jestem Dylan - rzekłem - Książę Wysp Kanaryjskich i następna tronu.
- Astrid - rzuciła - Księżniczka Austrii
- Ciekawe - mruknąłem pod nosem - Może wybierzemy się na przejażdżkę ? Niebo tego wieczoru jest wyjątkowo piękne - powiedziałem
- Chętnie - odparła i razem skierowaliśmy się w stronę stajni
Kiedy stajenny przyszykował dla nas konie wsiadłem na Ravena.
- Jedź za mną - powiedziałem i zanim uzyskałem odpowiedź już wstartowałem
Zatrzymałem się dopiero na pięknej polance. Zaczekałem chwilę na Astrid.
- Strasznie wolno jeździsz - poskarżyłem się z uśmiechem
- Dzięki !

< Astrid ? >