Po wejściu schodami stanęliśmy przed wielkimi wrotami naszego zamku. Chciałem szarpnąć za klamkę, ale z otwarciem drzwi wyprzedził mnie jeden ze strażników. Otwarły się one z głośnym piskiem nienaoliwienia. Zawołałem jedną z dwórek. Danielle posłusznie przybiegła rzucając szmatę, którą właśnie trzymała w ręku. Przejęła ona ciężkie bagaże od służących panny Victorii i nie pytając o nic ruszyła w stronę jednej z wolnych komnat.
-Pokażę księżniczce wolną komnatę. Myślę, że panience się spodoba. -Uśmiechnąłem się mówiąc to.
Ruszyliśmy przed siebie. Wkrótce byliśmy w komnacie numer 216. Panna Victoria weszła uradowana do pokoju i zachwyciła się jego pięknem.
-Rozumiem, że się podoba? -po raz kolejny sztucznie się uśmiechnąłem. Tak z powodu dobrych manier...
-Ależ oczywiście! Jaka ona duża, wielkie łoże, cudowny widok za oknem!
-Mhm... Racja.
Księżniczka westchnęła kładąc się na swoim nowym łożu.
-Wygodne...
-Fakt. -przyznałem. -Wie księżniczka.... może warto odpiąć księżniczki rumaka od karocy i zaprowadzić go do stajni?
-Huntera?
-O ile tak się nazywa, to tak.
-Ależ oczywiście, już idę.
Wyszliśmy oboje z pokoju. Kobieta dalej była zachwycona jego pięknem. Wyszliśmy z zamku. Podszedłem do ogiera uwiązanego przy wozie. Zająłem się nim. Zdjąłem z niego przepocony dyszel, wyjąłem z jego pyska wędzidło z resztą ogłowia. Odpiąłem lejce i popchnąłem konia zmuszając ją do wejścia do stajni.
-Jeden sobie poradzi? -spytałem woźnicy.
-Pewno! Niechta ten diabeł w pierony idzie, nie trza mi tu go!
Zrozumiałem, że woźnica niezbyt polubił rumaka księżniczki.
-Hunter'em zajmą się stajenni. Panienkę oprowadzę po najbliższych terenach, może być? -po raz kolejny sztucznie się uśmiechnąłem .
<Księżniczko? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz