Kiedy w południe do zamku przybyła jakaś nowa osoba nie byłam nią zbytnio zainteresowana. Było mi to obojętne wręcz, dziś miałam udać się na przejażdżkę konną. Z tego powodu ubrałam dość skromną czarną suknie z koronką. Tak przygotowana ruszyłam do stajni. Spotkałam tam tego samego chłopca stajennego co wczoraj z różnicą taką że na policzku odbite miał końskie kopyto.
-Mówiłam ci chłopaku, nie dotykaj mojego ogiera! Ile masz lat? 14 -15 ? Mógł cię zabić.
-Wiem wasza miłość ale kazano mi go przygotować...
-To trzeba było tego nie robić.
Zdenerwowana wzięłam ogiera na przejażdżkę. O dziwo tylko mi daje się dotykać. Od zawsze Hunter miał swój charakterek, był bardzo agresywny i niebezpieczny. Atakował innych i lepiej było do niego nie podchodzić. Kiedy byliśmy już w lesie krzaki robiły się coraz gęstsze. Hunter szybko przeczesywał krzaki nie zatrzymując się nawet na chwilkę. Nagle usłyszałam krzyk jakiejś kobiety.
-Kto jest w krzakach?! Pokarz sie!
Była to dziewczyna o jasnych włosach, w ręce trzymała łuk i celowała nim prosto we mnie.
-Kim jesteś? I co robisz na terenie księcia Ryana?
-Nazywam się Elizabeth Yorck von Wartenburg następczyni tronu Niemiec jeśli chcesz wiedzieć, a obecnie mieszkam na tych terenach. A co ty robisz tutaj?! Nie wyglądasz na wysoko urodzoną.
-Jestem Księżna Jessica...
Dziewczyna nie dokończyła zdania gdy Hunter zaczął wierzgać i parskać na konia dziewczyny.
-Coś nie tak z twoim koniem?
-Nie -odparłam szorstko- taki już jest.
Dziewczyna zeskoczyła ze swojego konia i ruszyła w stronę mojego ogiera. Ten jak z automatu zaczął parskać, rżeć , wierzgać i walić kopytami o ziemię. Dziewczyna cofnęła się troszkę.
-Nie radzę, wiele osób już się bawiło w trenera koni ale nie jeden nie przeżył spotkania z tym ogierem.
<Jessica?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz