Widać było, że chłopak nie świecił dobrymi manierami. Uśmiechał się sztywno i widać było, że udawał. Jak zresztą wszyscy. Hunter w drodze do stajni wierzgał i próbował uciec. W końcu stanął dęba nie nie chciał się poruszyć. Ryan spojrzał na mnie zaniepokojony.
-Wolałabym sama zająć się ogierem, mości panie.
Chłopak skinął głową a ja podeszłam do przestraszonego stajennego. Hunter poszedł za mną posłusznie i bez kolejnych wybryków. Nie powinnam chodzić po stajni w takim stroju ale nie miałam wyjścia Hunter mogłby nawet zabić chłopaka miał może tylko 15 lat a do tego był chudy i wątły. Wróciłam do Ryana i poszliśmy w stronę ogrodu. Był piękny, wszędzie rosły róże i chabry. Rozmowa z Ryanem nie kleiła sie więc nie chciałam jej ciągnąć. Uśmiechałam się tylko od czasu do czasu do chłopaka a ten odwzajemniał uśmiech. Dotarliśmy w końcu do centrum ogrodu i usiadłam na ławie, chłopak usiadł bardzo blisko mnie.
-Piękny ogród.
-Dziękuję Księżniczko Eliza...
-Mów mi Eli, mam zbyt długie imię i nazwisko. Ale tylko gdy nie ma przy nas towarzystwa.
-A więc dobrze panno Eli.
-Za pozwoleniem udam się do komnaty i przebiorę.
-Tak, tylko przyjże tu księżniczko, chcę ci pokazać resztę tego przybytku.
Skinęłam głową i ruszyłam do mej komnaty.
***
Ubrana w białą, suknię bez ramion i z gorsetem. Zawsze ją lubiłam, podkreślała moją figurę. Świeżo ubrana i uczesana ruszyłam do Ryana.
Ryan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz