poniedziałek, 7 września 2015

Od Astrid do Dylana

Poszłam sobie do stajni tam juz bylam w boksie Osi pogłaskałam ją i pocalowalam. Przytuliłam się do niej. Była dla mnie bardzo ważna. Sama ja wyczyscilam i osiodlama usiadlam na nia i pokieriwalam ja w strone lasu. Dzień był piękny bylam w terenie do wieczora. Zeszlam w koncu z klaczy i kazalam jej wracac do zamku ja sama szlam dalej. Troche zaczelam sie bac ale co tam. Nie bede jak inne dziewczyny ktore siedza i pilnuja by paznokc sie nie polamal. Nagle ppczulam noz na szyji przelknelam sline ten ktos popchnal mnie na trawe upadlam...
- zostaw mnie - krzyknelam
- nic z tego - glos warkl
Zaczal sie ze mna szamoyac uderzylam go i wyrwalam sie z jego objec zaczelam uciekac i to bardzo szybko on zaczal sie za mna drzec ze mnie znjadzie zaczelam sie bac. Nie wiedzialam jeszcze gdzie jest zamek. Gdy sadxilam ze jestem juz daleko wstpielam sie na wysoki drzewo i tam chcialam siexziec troche. Cala noc czuwalam j patrzylam czy nikt nie nadchodiz
Ktos? Dylan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz