niedziela, 6 września 2015

Od Astrid do Dylana

Spojrzałam na niego i cicho westchnęłam on tego nie usłyszał i dobrze... 
- niebędę jej poganiać bo tobie sie śpieszy - powiedziałam 
Ten popatrzył na mnie z uśmiechem czy ten jego uśmiech nigdy nie spada ? Chyba nie. 
- po to są konie by na nich keździć i to szybko - powiedzial 
Moja klacz na niego spojrzała i odwróciła uszy do tyłu 
- widzisz już cię nie lubi - zaśmiałam się
Zeszłam z konia złapałam za jen wodze i zaczęłam iść przed siebie a ten patrzył na mnie 
- dokąd idziezz - zapytał 
- ide dalej jak widzisz - powiedzialam 
Dylan ruszyl za mna w koncu sie zatrzymałam zdjelam uzde z konja i siodlo i polozylam na trawie usiadlam po chwili na trawie 
- bedziesz tu cala noc ? - zapytal 
- jak na razie planuje nie wracam do zamku niech do mojego ojca dotrze wiadomosc ze nie woedza gdzie jestem niech sie troche pomartwi - powiedzialam 
Dylan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz