Spojrzałam na niego i cicho westchnęłam on tego nie usłyszał i dobrze...
- niebędę jej poganiać bo tobie sie śpieszy - powiedziałam
Ten popatrzył na mnie z uśmiechem czy ten jego uśmiech nigdy nie spada ? Chyba nie.
- po to są konie by na nich keździć i to szybko - powiedzial
Moja klacz na niego spojrzała i odwróciła uszy do tyłu
- widzisz już cię nie lubi - zaśmiałam się
Zeszłam z konia złapałam za jen wodze i zaczęłam iść przed siebie a ten patrzył na mnie
- dokąd idziezz - zapytał
- ide dalej jak widzisz - powiedzialam
Dylan ruszyl za mna w koncu sie zatrzymałam zdjelam uzde z konja i siodlo i polozylam na trawie usiadlam po chwili na trawie
- bedziesz tu cala noc ? - zapytal
- jak na razie planuje nie wracam do zamku niech do mojego ojca dotrze wiadomosc ze nie woedza gdzie jestem niech sie troche pomartwi - powiedzialam
Dylan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz