poniedziałek, 7 września 2015

Od Dylana do Eli i Astrid

Patrzyłem się w piękne oczy El.
Nigdy nie myślałem, że znajdę drugą połówkę, a jednak dziewczyna z którą chce spędzić resztę życia leży teraz w moich ramionach.
- Mój ojciec nie pozwoli nam być razem. Nie jest zbytnio zafascynowany Wyspami Kanaryjskimi. - westchnęła wtulając się we mnie
- Jakoś sobie poradzimy - powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
Leżeliśmy tak kilka minut, a potem poszliśmy na przejażdżkę.
Wsiadłem na Ravena, a Eli na Huntera.
- Gdzie jedziemy ? - spytała
- Przed siebie - powiedziałem ze złośliwym uśmieszkiem
Elizabeth teatralnie wywróciła oczami i razem pogalopowaliśmy przez las. Naglę zobaczyliśmy powóz. Zatrzymaliśmy się.
- Kogo wieziesz, wiźnico ? - spytałem podążając u boku powozu, a El tuż za mną.
- Króla z rodu Yorck von Wartenburg 
Widziałem, że Wli zamarła, więc zatrzymałem konia i spojrzałem się na ukochaną.
- Wszystko dobrze ? - spytałem
- N... Nie - powiedziała nie mogąc złapać oddechu
Pomogłem jej zsiąść z konia, widziałem, że woźnica zatrzymał powóz, ale nie obchodziło mnie to.
- Eli, wszystko w porządku ?
- Nie.
Z powozu wysiadł król, ojciec Elizabeth.
- Elizo, czy coś ci się stało ? - zapytał król
Księżniczka odwróiła głowę, ale widziałem, że po jej policzku ścieka łza. Wziąłem jej rękę i oplotłem ją swoimi.
- Eli, wszystko będzie dobrze. Obiecuje - widziałem, że jej ojciec rzuca mi polne urazy i pogardy spojrzenie, ale ja zupełnie je zlekceważyłeś. Teraz liczyła się tylko ona.
Podszedł do nas Hunter, więc Eli kożystając z okazji wsiadła na niego i odjechała.
- Czego ty chcesz od mojej córki ?! - warknął król
- Jesteśmy razem, Wasza Wysokość, jestem księciem Wysp Kanaryjskich.
Widziałem, że jest zdenerwowany, dlatego wsiadłem na konia i pojechałem w ślad za El.

< Astrid ? Elizabeth ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz