wtorek, 8 września 2015

Od Dylana do Astrid i Eli

Astrid sobbie poszła, a ja skierowałem się do pokoju Eli.
Kiedy wszedłem zobaczyłem, że Eli siedzi na łóżku. Płakała.
Usiadłem obok niej i przytuliłem.
- El's. Co się stało ? - zapytałem
- Mój ojciec... Powiedział, że o wszystkim wie i, że... Zorganizuje ślub 
- To wspaniałe ! - powiedziałem
- Nie ! - krzyknęła - Nie nasz ! Chce mnie ożenić z jakimś innych mężczyzną ! - krzyczała
Zamarłem.
- Nie dam im cię sobie odebrać, rozumiesz, kocham cię i nie zostawię cie w takiej sytuacji. Jakoś sobie poradzimy. Razem - ukochana spojrzała na mnie, ale nic nie dodała
Powiedziałem Eli, że wychodzę na chwilę i poszedłem prosto do komnaty jej ojca.
Kiedy przekroczyłem próg pokoju zobaczyłem jakiegoś chłopaka, nie wiedziałem kim był, choć domyślałem się, ale nie dopuszczałem do siebie tych myśli.
- Dlaczego Wasza Wysokość tak bardzo nienawidzi swojej córki ? - zapytałem prosto z mostu podchodząc do stołu
- Nie rozumiem... Moja...
- Nie. Wszystko król rozumie. Nie chcesz abyśmy byli razem ! - rzekłem
- To i tak nie ważne ! - krzyknął wstając - To jest Ashton Miller. Książę Węgier. - przedstawił nas sobie, ale my tylko rzuciliśmy sobie nawzajem zniechęcone spojrzenia - Przyszły mąż Elizabeth.
- Nie zgadzam się ! - warknąłem
Naglę do pokoju weszła Eli. Podeszła do mnie i złapała za rękę.
- Zostanę Królową Wysp Kanaryjskich. Czy tego chcesz czy nie ! - krzyknęła i razem wyszliśmy z komnaty.
Naglę wpadliśmy na Astrid.

< Astrid ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz