Zasnęłam w boksie mej klaczy. Rano obudziłam się w takim o humorze wróciłam do pokoju i tam się doprowadziłam do porządku. Leżałam na łózku pare godzin nie miałam co robić... Patrzyłam w sufit w końcu wzięłam zeszyt i ołówek wyszłam na ogód królewski tam znalazłam ciche miejsce gdzie nikt nie chodzi. Zaczęłam rysować nie wiadomo co.. A to swojego konia, krajobraz, jakiegoś chłopaka i tyle. Oparłam się o drzew które stało z amną. Przymknęłam oczy myśląc. Nagle ktoś podał mi list gdy go przeczytałam łzy zaczęły mi zciekać z policzków. Ale nie wydawałam z siebie dźwięków. Zmiarzdżyłam papierek i próbowałam nie myśleć o tym. Wytarłam łzy otworzyłam zeszyt i zaczęłam rysować... Rysować swój szary świat... Nie patrzyłam czy ktoś jest czy nie..
ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz