Pomyślałem życzenie...
- Już - odparłem
- Jakie ? - spytała spoglądając na mnie
- Nie moge powiedzieć, bo się nie spełni - rzekłem
- Ależ ty przesądny - mówiąc to wywróciła teatralnie oczami. Chyba bardzo to lubi...
- Tak zostałem nauczony - powiedziałem
Siedzieliśmy chwilę w ciszy patrząc w gwiazdy.
- A ty ? Jak ze ślubem ? - zapytała
- U mnie to nie takie proste. Ojciec chce wydać mnie za najbogatszą z dam, ale ja patrzę bardziej na charakter. - po tych słowach westchnąłem i kontynuowałem zniechęconym tonem: - Ale kogo obchodzi moje zdanie ?
< Astrid ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz