Po tygodniu sie jakoś uspokoilam ale zrobilam sie inna nie do poznania bylam teraz inna cichsza calkiem sie zmienilam. Z weolej na smutna. Powoli pogadzalam sie zycoem i tym wsyzskim. Cichi westchnrlam mialam wracac do zamku ale nie chcialam. Jakos mnie tam nie ciagnelo ale musialam wrocic. I tak zeovilam wstaiwlan swoja klacz do boksu i poszlam do pokoju. W nocy postanowulam sie przejsc po ogrodzie. Wial fajny zimny wiaterek
Ktos ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz