poniedziałek, 7 września 2015

Od Rosalie

Nie mogłam się pożegnać z Florencją. Ale niestety ojciec kazał mi wyjechać... nie miałam nic przeciwko jakiejś wycieczce do Wali... podobno wiele osób teraz przyjeżdża do niej. Z pewnością można będzie kogoś poznać. Ojciec zakazał jakichkolwiek miłości, ale... czuje że kogoś tam poznam. Jedna z trzech moich pokojówek mogła ze mną pojechać. Wybrałam Merydhit. Dziewczyna jest ode mnie niewiele starsza po za tym świetnie się dopasujemy.
- Czy panienka dobrze się czuje... dojeżdżamy - powiedziała Merr
- Dobrze, poza tym już nie potrafię się doczekać poznać kilku osób... w szczególności że z niektórymi mamy konflikt i to mogło by wpłynąć na niektóre z nieszczęść.. - oznajmiłam i zaczęłam podziwiać widoki. Przyjechaliśmy przez most i w jechaliśmy na teren zamku.
- Hmm jedyną osobą jaką panienka może znać to księżniczka Francji..
- No nie wiem... wiesz że ich tam sporo i się nie orientuje w nich - Dojechaliśmy, weszłam do zamku a za mną Merydhit. Na miejscu przywitał nas mężczyzna i zaprowadził do pokoju. Dałam mu napiwek może nie jakiś ogromny, bo tylko 2 monety. Meridhit z kufra zaczęłam wyciągać moje suknie. Po podróży przebrałam się oraz wykąpałam. Miałam na sobie niebieską suknię która podkreślała moje oczy. Trochę różu na policzkach i pasująca do tego stroju tiarę z różowymi diamentami. Miałam wiele tiar ponieważ w naszym kraju każda księżniczka dziedziczy tiary jej poprzedniczki oraz ma dwie nowe. Do drzwi ktoś zapukał. Merr otworzyła drzwi a do pokoju wszedł jakiś mężczyzna. Założyłam złote kolczyki oraz delikatny łańcuszek. Mężczyzna ukłonił się gdy na niego spojrzałam
- Witam - powiedziałam mężczyzna wrócił do normalnej postawy. Mężczyzna o prowadził mnie po zamku. Wspaniałe opisał wszystko. Było już późno.. ale musiałam wyjść na świeże powietrze. Wyszłam przed zamek i ruszyła w stronę wody. Usiadłam na ławeczce i przeglądałam się płynącej wodzie. Kiedy  zobaczyłam kogoś. Szedł brzegiem rzeki w moją stronę.

Ktoś ??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz